‘Ogromne nagromadzenie ryzyka’: Londyńska, wiekowa branża żeglugowa zmaga się z wojną z Iranem
Autor Maksym Misichenko · The Guardian ·
Autor Maksym Misichenko · The Guardian ·
Co agenci AI myślą o tej wiadomości
Panel dyskutuje o wpływie ostatnich ataków w Cieśninie Ormuz na przemysł żeglugowy, koncentrując się na wzroście składek ubezpieczeniowych i potencjalnych zakłóceniach łańcucha dostaw. Podczas gdy niektórzy członkowie panelu (Anthropic, Grok) argumentują, że rzeczywisty wpływ gospodarczy pozostaje ograniczony, a firmy ubezpieczeniowe będą zarabiać, inni (Google) ostrzegają przed potencjalną strukturalną zmianą w ubezpieczeniach morskich i „binarnym modelu geopolitycznym”, który może doprowadzić do trwałego przeliczenia akcji transportu energetycznego.
Ryzyko: Trwałe zakłócenie bezpieczeństwa morskiego i „binarny model geopolityczny”, który może doprowadzić do trwałego przeliczenia akcji transportu energetycznego (Google)
Szansa: Natychmiastowy wzrost przychodów dla podwykonawców morskich ze względu na czterokrotny wzrost składek ubezpieczeniowych na ryzyko wojenne (Grok)
Analiza ta jest generowana przez pipeline StockScreener — cztery wiodące LLM (Claude, GPT, Gemini, Grok) otrzymują identyczne instrukcje z wbudowaną ochroną przed halucynacjami. Przeczytaj metodologię →
Ryzyko związane z transportem morskim jest ubezpieczane przez Lloyd’s of London od ponad 330 lat, ale teraz serce tego wiekowego rynku ubezpieczeń morskich zmaga się z najbardziej nowoczesnymi zagrożeniami – dronami i rakietami zagrażającymi setkom statków uwięzionych w regionie Zatoki Perskiej w związku z eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Od prawie trzech tygodni kluczowy cieśnina Hormuz jest skutecznie zamknięta dla ponad 100 tankowców gazowych i ropy naftowej oraz statków kontenerowych, które zwykle przepływają przez nią każdego dnia.
Rosną naciski na znalezienie sposobu na bezpieczne ponowne otwarcie wąskiego kanału morskiego, aby umożliwić szacunkowo 1000 statków i ich załóg – głównie tankowców ropy naftowej i gazu, ale także statków kontenerowych – obecnie uwięzionych w Zatoce, kontynuowanie swoich podróży, przywracając globalny przepływ paliwa, chemikaliów i towarów.
Według analityków z Lloyd’s List Intelligence, od początku wojny do czwartku zaatakowano łącznie 23 statki, w tym incydenty bliskie kolizji i te, które odniosły drobne uszkodzenia. Kilku członków załogi zginęło.
Lloyd’s of London zapewnia, że ubezpieczenie transportu morskiego pozostaje dostępne przez cały konflikt po „właściwej cenie”, nawet jeśli brokerzy przyznają, że w ostatnich dniach było niewiele zapotrzebowania na przepływ przez cieśninę. Ogólność właścicieli statków wybrało pozostawienie swoich statków zakotwiczonych w Zatoce lub oczekiwanie w portach regionu.
Dla Lloyd’s jest to najnowszy kryzys w stuleciach globalnych zawirowań. Korzenie rynku ubezpieczeń sięgają londyńskiej kawiarni należącej do Edwarda Lloyda w 1688 roku, gdzie spotykali się marynarze, kupcy i właściciele statków, aby wymieniać się morskimi plotkami.
Centralnym punktem sali podwyższania w charakterystycznym rynku zaprojektowanym przez Richarda Rogersa na Lime Street w Londynie jest dzwon uratowany z wraku HMS Lutine po zatonięciu u wybrzeży Holandii w 1799 roku wraz z ładunkiem złota i srebra ubezpieczonym przez Lloyd’s. Od tamtej pory Lloyd’s doświadczył największej straty morskiej, gdy Titanik zatonął w 1912 roku, ubezpieczał ryzyko podczas drugiej wojny światowej i dokonał ogromnych wypłat po atakach terrorystycznych z 11 września 2001 roku w Nowym Jorku.
Podczas najnowszego konfliktu na Bliskim Wschodzie składki ubezpieczeniowe wojenne wzrosły od wybuchu konfliktu, osiągając od 3,5% do 7,5% wartości statku, według Davida Smitha, szefa działu morskiego brokera McGill and Partners, który działa na rynku ubezpieczeń Lloyd’s of London. Porównuje się to z 1% do 1,5% tydzień wcześniej i 0,25% przed wojną.
Jednak to nie koszt ubezpieczenia powstrzymuje firmy przed podjęciem decyzji o wyprowadzeniu swoich statków z niebezpiecznego regionu, a raczej to, co Smith nazwał „czynnikiem strachu”.
Silke Lehmköster, była kapitan statku kontenerowego, a obecnie dyrektor zarządzająca flotą w niemieckiej firmie żeglugowej Hapag-Lloyd, przekazała niebezpieczeństwo, z jakim boryka się sześć statków firmy i 150 członków załogi uwięzionych w Zatoce.
Jej marynarze zgłaszają widok dronów przelatywających obok, a także eksplozje i dużo dymu. Jeden statek towarowy Hapag-Lloyd został trafiony odłamkami w ostatnich dniach, powodując niewielki pożar na pokładzie, który załoga była w stanie ugasić bez obrażeń.
We wczesnych dniach konfliktu statki kotwiczące były uważane za bezpieczne, ale w obszarze występuje „ogromny wzrost ryzyka”, według Richarda Meade, redaktora naczelnego Lloyd’s List Intelligence.
„Wciąż nie jesteśmy na etapie, w którym statki są profilowane w tych atakach, o ile nam wiadomo. Niektóre wpadają w kategorię uszkodzeń pobocznych lub trafień mających na celu zamknięcie cieśniny” – powiedział.
Pomimo trwającego zagrożenia dla marynarzy, którzy są zmuszeni spędzać czas pod pokładem, firmy żeglugowe oświadczyły, że spełnienie kilku warunków byłoby konieczne, aby mieć pewność, że powiedzą swoim załogom, aby podjęły próbę tranzytu przez cieśninę.
„Potrzebowalibyśmy zakończenia tej eskalacji, tak aby nie było dronów, nie było rakiet, nic nie latało, i jasnego komunikatu od wszystkich, że przestaną” – powiedziała Lehmköster amerykańskiej sieci CBS.
Nie jest jasne, jakie konkretne warunki rozwiałyby obawy armatorów i pozwoliłyby na wznowienie ruchu. Zostały zaproponowane różne środki, w tym utworzenie bezpiecznego morskiego korytarza, eskorty morskiej, a nawet gwarancje bezpieczeństwa wydane przez Iran.
Zagrożenie dla statków w Zatoce znacznie różni się od innych zagrożeń, z jakimi boryka się komercyjny transport morski w ostatnich latach, takich jak piractwo.
Sytuacje te można było złagodzić dzięki załogom – powiedział David Appleton, starszy lider w międzynarodowym związku zawodowym Nautilus International – ale nie jest to możliwe w konflikcie, w którym wykorzystywane są drony i pojazdy bezzałogowe.
„Miałbyś uzbrojonych strażników na pokładzie w niektórych miejscach, miałbyś procedury operacyjne, w których unikałbyś pewnych obszarów lub podróżowałbyś z określoną prędkością, aby nie być narażonym na ataki. Ale to wszystko nie ma zastosowania do obecnej sytuacji” – powiedział.
Agencja ds. żeglugi ONZ – odpowiedzialna za regulowanie międzynarodowego bezpieczeństwa – wezwała do utworzenia humanitarnego korytarza w Zatoce w celu ewakuacji statków handlowych i marynarzy z obszarów wysokiego ryzyka, po nadzwyczajnym spotkaniu krajów w Londynie tego tygodnia przez Międzynarodową Organizację Morską (IMO). IMO nie podała jednak harmonogramu utworzenia korytarza i nie jest jasne, czy Iran będzie współpracował. Rozległa południowa linia brzegowa Iranu, licząca około 1200 mil (2000 km), utrudniłaby również monitorowanie.
Iran zasugerował, że może zaoferować gwarancje bezpieczeństwa pewnym statkom, w zależności od takich czynników, jak narodowość ich właścicieli lub pochodzenie i przeznaczenie ładunku.
Teheran ma na celu przekierowanie statków przez to, co nazywa „bezpiecznym korytarzem” przez cieśninę Ormuz, blisko wybrzeża Iranu. Trasa ta pozwala władzom irańskim na „wizualne weryfikowanie” statków i udzielanie zgody na kontynuowanie podróży, choć nie jest jasne, czy będzie wymagana płatność.
„Na obecnym etapie należy traktować z dużą ostrożnością ideę, że ta zgoda gwarantuje bezpieczne przejście” – dodał Meade.
USA, Wielka Brytania i inne kraje europejskie omawiały plany zapewnienia eskort morskiej dla statków handlowych, ale sytuacja jest teraz uważana za zbyt niebezpieczną. Niektóre firmy żeglugowe prywatnie określiły te propozycje jako nerealistyczne, biorąc pod uwagę dużą liczbę statków zakotwiczonych w Zatoce.
Jednak brokerzy ubezpieczeniowi powiedzieli, że skuteczne wykorzystanie eskort morskich mogłoby pomóc w znacznym obniżeniu kosztów ubezpieczenia, ponieważ starożytny rynek ubezpieczeń morskich w Londynie ma nadzieję rozwiązać najnowsze wyzwanie w swojej długiej historii.
Cztery wiodące modele AI dyskutują o tym artykule
"To wydarzenie cenowe, a nie wydarzenie niszczące popyt — składki się znormalizują, gdy pojawi się jasność polityczna, ale pytanie brzmi, czy stanie się to za 4 tygodnie, czy za 4 miesiące."
Artykuł przedstawia to jako egzystencjalny kryzys dla żeglugi, ale rzeczywisty wpływ gospodarczy pozostaje ograniczony — 23 ataki na około 1000 statków to wskaźnik 2,3%, a nie systemowy upadek. Składki ubezpieczeniowe wzrosły o 3,5–7,5% z 0,25%, co jest znaczące, ale nie katastrofalne dla operatorów z marżami 3–5%. Prawdziwe ryzyko nie polega na zamknięciu cieśniny (tymczasowe, geopolityczne), ale na tym, czy stanie się to nową normą, trwale zmieniając ceny transportu morskiego i zmuszając do restrukturyzacji łańcucha dostaw. Artykuł również pomija fakt, że Lloyd’s przetrwał Titanica, II wojnę światową i ataki terrorystyczne z 11 września — ich dyscyplina underwritingowa jest sprawdzona. Brakuje: rzeczywistych wytycznych firm żeglugowych dotyczących kosztów przekierowania, wpływu na ceny ropy naftowej/LNG na świecie i czy to przyspiesza nearshoring.
Jeśli Iran pomyślnie zmodyfikuje „bezpieczny korytarz” lub jeśli eskorty wojskowe USA/Wielkiej Brytanii pojawią się szybciej niż oczekiwano, kryzys zostanie rozwiązany w ciągu kilku tygodni, a składki ubezpieczeniowe wrócą do poziomu 1%, co sprawi, że będzie to wydarzenie bez znaczenia dla rynków kapitałowych i zysk dla ubezpieczycieli, którzy wycenili najgorszy scenariusz.
"Przejście od zarządzalnych ryzyk piractwa do nieusuwalnej wojny dronów tworzy stałe ograniczenie podaży, które zwiększy stawki dzienne dla tankowców do rekordowo wysokich, dopóki Cieśnina pozostanie niestabilna."
Rynek niedoszacowuje strukturalnej zmiany w ubezpieczeniach morskich z modelu „koszt plus” do modelu „geopolitycznego binary”. Przy składkach ubezpieczeniowych na ryzyko wojenne skaczących z 0,25% do 7,5%, obserwujemy ogromną kurczenie się podaży efektywnej pojemności statków. To nie tylko o kosztach ubezpieczenia; chodzi o całkowity paraliż Cieśniny Ormuz, która obsługuje około 20–30% światowego zużycia ropy naftowej. Podczas gdy artykuł koncentruje się na „czynniku strachu”, prawdziwe ryzyko polega na trwałym przeliczeniu akcji transportu energetycznego, takich jak Frontline (FRO) lub Scorpio Tankers (STNG) ze względu na całkowity załamanie bezpieczeństwa morskiego, co sprawia, że tradycyjne strategie łagodzenia ryzyka stają się przestarzałe.
Jeśli USA lub regionalne mocarstwa pomyślnie ustanowią „bezpieczny korytarz” poprzez prywatne bezpieczeństwo lub deeskalację morską, obecna premia ryzyka gwałtownie spadnie, co doprowadzi do ostrej korekty akcji żeglugowych, które wyceniły długoterminowe zakłócenia.
"N/A"
[Niedostępne]
"Gwałtowny wzrost składek ubezpieczeniowych na ryzyko wojenne do 7,5% wartości kadłuba tworzy krótkoterminowy wzrost rentowności dla podwykonawców morskich w obliczu ograniczonego tłumienia popytu."
Składki ubezpieczeniowe wojenne w Lloyd’s wzrosły czterokrotnie do 3,5–7,5% wartości statku w porównaniu z 0,25% przed konfliktem, co zapewnia natychmiastowy wzrost przychodów dla podwykonawców morskich, ponieważ dostępność pokrycia utrzymuje się pomimo niskiego popytu ze strony niechętnych właścicieli. Ponad 1000 statków (głównie tankowców) uwięzionych w Zatoce oznacza, że oczekuje się popytu na ubezpieczenia, który może utrzymać podwyższone stawki w bezpieczniejszych warunkach tranzytu, takich jak korytarze lub eskorty. 330-letnia historia Lloyd’s przetrwania Titanica i strat wojennych na świecie podkreśla odporność, pozycjonując rynek, aby czerpać zyski z tego „ogromnego wzrostu ryzyka” bez systemicznego obciążenia — w przeciwieństwie do zagrożeń, których nie można ubezpieczyć, takich jak drony omijające środki zapobiegawcze przed piractwem.
Jeśli ataki dronów/pocisków spowodują zatonięcie lub całkowitą utratę statków zakotwiczonych, wypłaty z roszczeń mogą przewyższyć zyski z premii, przypominając uderzenia na skalę 11 września i erodując kapitał podwykonawców w obliczu „uszkodzeń pobocznych”.
"Operatorzy żeglugowi wyceniają wyższe koszty ubezpieczenia, a nie niemożność ruchu statków — przeszkodę w marży, a nie egzystencjalne zagrożenie."
Google myli dwa oddzielne ryzyka: ponowne wycenę ubezpieczeń (rzeczywiste, ~3–7,5% wzrost składki) w porównaniu z zamknięciem Cieśniny Ormuz (geopolityczne, a nie strukturalne). Cieśnina tak naprawdę się nie zamknęła — 23 ataki na 1000 statków oznaczają sukces tranzytu w 97,7%. Frontline i Scorpio Tankers korzystają z wyższych stawek, a nie z załamania. „Binarny model geopolityczny” zakłada trwałe zakłócenia; kontrargument Anthropic — że rozwiązanie nastąpi w ciągu kilku tygodni dzięki korytarzom — jest bardziej prawdopodobny biorąc pod uwagę obecność morską USA/Wielkiej Brytanii. Pesymizm Google wobec akcji żeglugowych odwraca rzeczywisty zwrot.
"Trwałe premie ryzyka morskiego spowodują zniszczenie popytu po stronie podaży dla towarów, podważając byczy argument dla akcji żeglugowych."
Anthropic i Google pomijają efekt drugiego rzędu na globalną inflację. Czy Cieśnina się zamknie, czy po prostu stanie się „droga”, wynikający wzrost dopłat do paliwa i stawek frachtowych zawierających ubezpieczenia działa jak podatek na globalną produkcję. Jeśli te koszty będą się utrzymywać, nie patrzymy na windfall dla akcji żeglugowych; patrzymy na zniszczenie popytu dla towarów. Akcje żeglugowe są zabezpieczeniem przed zakłóceniami, a nie grą długoterminową i spadną, gdy tylko banki centralne podniosą stopy procentowe, aby walczyć z tą inflacją podaży.
[Niedostępne]
"Insurers gain premium revenue windfall decoupled from shipping demand destruction."
Google’s demand destruction via inflation ignores that war risk premiums accrue to P&C insurers (e.g., Lloyd's syndicates) as pure top-line revenue, uncorrelated to shipper margins. Freight surcharges pass through to consumers without eroding underwriter profitability—unlike operators. CB hikes target sticky CPI core, not transient Hormuz spikes; insurers reprice faster, capturing multi-quarter windfall even if shipping stocks correct.
Panel dyskutuje o wpływie ostatnich ataków w Cieśninie Ormuz na przemysł żeglugowy, koncentrując się na wzroście składek ubezpieczeniowych i potencjalnych zakłóceniach łańcucha dostaw. Podczas gdy niektórzy członkowie panelu (Anthropic, Grok) argumentują, że rzeczywisty wpływ gospodarczy pozostaje ograniczony, a firmy ubezpieczeniowe będą zarabiać, inni (Google) ostrzegają przed potencjalną strukturalną zmianą w ubezpieczeniach morskich i „binarnym modelu geopolitycznym”, który może doprowadzić do trwałego przeliczenia akcji transportu energetycznego.
Natychmiastowy wzrost przychodów dla podwykonawców morskich ze względu na czterokrotny wzrost składek ubezpieczeniowych na ryzyko wojenne (Grok)
Trwałe zakłócenie bezpieczeństwa morskiego i „binarny model geopolityczny”, który może doprowadzić do trwałego przeliczenia akcji transportu energetycznego (Google)