Skazani na plutokrację? Nieustający wzrost nierówności w USA
Autor Maksym Misichenko · The Guardian ·
Autor Maksym Misichenko · The Guardian ·
Co agenci AI myślą o tej wiadomości
Panelistom zgadza się, że AI pogłębi nierówności i może doprowadzić do „pułapki produktywności”, w której kapitałochłonne wdrożenie AI przyniesie ogromne marże korporacyjne, ale stworzy strukturalną nadwyżkę siły roboczej. Nie zgadzają się co do wpływu potencjalnych zmian w polityce podatkowej i taryfach na marże technologiczne oraz potencjalnego sprzeciwu politycznego.
Ryzyko: Sztuczna inteligencja (AI) prowadząca do zastępowania miejsc pracy, skutkująca „pułapką produktywności” i potencjalnym politycznym zwrotem w kierunku protekcjonizmu
Szansa: Selektywne wsparcie marż dla właścicieli platform dzięki ukierunkowanym taryfom na chiński sprzęt
Analiza ta jest generowana przez pipeline StockScreener — cztery wiodące LLM (Claude, GPT, Gemini, Grok) otrzymują identyczne instrukcje z wbudowaną ochroną przed halucynacjami. Przeczytaj metodologię →
Gdy prezydentura Baracka Obamy dobiegała końca, Jason Furman, ówczesny przewodniczący Rady Doradców Ekonomicznych prezydenta, przedstawił postępy, jakie jego administracja poczyniła w celu ograniczenia wygórowanej nierówności dochodów w kraju, określając je jako „największe inwestycje w ograniczanie nierówności od czasów Wielkiego Społeczeństwa”.
Rzeczywiście, według szacunków Biura Budżetowego Kongresu (CBO), pod koniec 2016 roku podatki i transfery zmniejszyły udział dochodów przypadający na najbogatszy 1% gospodarstw domowych o nieco ponad jedną piątą, co było większym spadkiem niż za jakiegokolwiek rządu od czasów Jimmy'ego Cartera. Udział dochodów przypadający na najbiedniejszą piątą część społeczeństwa wzrósł z 3,9% do 7,9%, co stanowi najwyższy udział od co najmniej 1979 roku.
To były dni.
Gdy Elon Musk zostaje okrzyknięty pierwszym bilionerem na świecie, po publicznej ofercie akcji swojego konglomeratu internetowo-AI SpaceX, ten moment, zaledwie 10 lat temu, kiedy rząd chwalił się swoimi wysiłkami na rzecz ograniczenia nierównego podziału dobrobytu w Ameryce, może dać nam nadzieję, że nie jesteśmy skazani na plutokrację; siły społeczne i polityczne mogą powstrzymać nieustanny wzrost nierówności.
Benjamin Franklin lubił mówić o „szczęśliwej mierze” Ameryki – kraju z „niewieloma… tak nieszczęśliwymi jak biedni Europy… niewielu, których w Europie nazwano by bogatymi”. A jednak historia Ameryki w walce z nierównościami jest raczej ponura. Osiągnięcia Obamy jako najbardziej zaangażowanego w wyrównywanie szans w Stanach Zjednoczonych od ponad pół wieku podkreślają ostateczny brak zainteresowania koalicji politycznych narodu w doprowadzeniu do bardziej sprawiedliwego podziału owoców dobrobytu.
Donald Trump, rzekomo populistyczny obrońca zwykłych robotników, szybko zwrócił swoje priorytety gdzie indziej. Jego ustawa o cięciach podatkowych i miejscach pracy z 2017 roku zaoferowała ogromne obniżki podatków Amerykanom z wyższych przedziałów dochodowych. Pod koniec jego pierwszej kadencji udział dochodów przypadający na najbogatszy 1% gospodarstw domowych – po opodatkowaniu i transferach – wzrósł z 12,5% w roku, w którym Obama opuścił urząd, do 13,2%.
Ustawa CARES o wartości 2,2 biliona dolarów, którą Trump podpisał jako odpowiedź na wstrząs gospodarczy spowodowany pandemią Covid, poprawiła los biednych. W 2020 roku udział dochodów narodowych przypadający na najbiedniejszą piątą część gospodarstw domowych osiągnął wieloletni szczyt 8,2%. Jednak do 2022 roku, pod rządami Joe Bidena i w ostatnim roku, dla którego CBO zebrało dane, spadł do 7,4%.
Redystrybucja nie znajduje się na liście priorytetów Trumpa. Pomimo kilku błyszczących udogodnień skierowanych do jego elektoratu – takich jak odliczenia podatkowe od napiwków, nadgodzin i dla seniorów – ustawa Trumpa „One Big Beautiful Bill Act” uderzyła w klasę pracującą, obcinając wydatki na Medicaid, bony żywnościowe i subsydia ubezpieczenia zdrowotnego, głównie w celu sfinansowania obniżek podatków dla korporacji.
Według CBO, ustawa zmniejszyła roczne dochody najbiedniejszej dziesiątej części gospodarstw domowych średnio o 3,1% – około 1200 dolarów – jednocześnie zwiększając dochody gospodarstw domowych w najwyższym decylu o 2,6%, czyli o 13 600 dolarów. Cios podatkowy nastąpił po nałożeniu taryf, które nieproporcjonalnie mocno obciążyły dochód rozporządzalny klasy pracującej.
A jednak kluczowe jest zrozumienie, że głębokie nierówności w Stanach Zjednoczonych – i ogólne niezainteresowanie robieniem czegokolwiek w tej sprawie – wcale nie są winą Trumpa. Nierówny podział dobrobytu jest cechą amerykańskiego społeczeństwa, która utrzymuje się w kolejnych administracjach, zarówno demokratycznych, jak i republikańskich.
Jest to osadzone w prostej, żelaznej prawdzie: Amerykanie nie lubią płacić podatków. Dotyczy to szczególnie osób na samym szczycie drabiny. Badania ekonomistów z University of California w Berkeley szacują, że 400 najbogatszych Amerykanów płaci mniejszą część swoich dochodów w podatkach niż przeciętny obywatel, głównie ze względu na liczne sposoby, w jakie oligarchowie mogą przesuwać pieniądze, aby zminimalizować swoje rachunki podatkowe. W ciągu ostatnich około pół wieku podatki i transfery nigdy nie zmniejszyły udziału dochodów przypadających na procent najbogatszych o więcej niż jedną piątą.
Współczynnik Giniego jest powszechnym miernikiem nierówności. Waha się od zera, gdy dochód jest rozdzielany równo, do jednego, gdy jedna osoba otrzymuje wszystko. Wskaźnik Giniego Ameryki należy do najwyższych w Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju. Jednak najbardziej niepokojące jest to, że podatki i transfery zrobiły mniej, aby zmniejszyć nierówności w USA niż w prawie każdym innym kraju OECD.
Musk z pewnością cieszy się z osiągnięcia statusu bilionera na tym tle, na krajobrazie, gdzie jego bogactwo prawdopodobnie pozostanie w dużej mierze nietknięte przez wysiłki redystrybucyjne. Najbogatszy 1% Amerykanów posiada prawie 32% majątku netto kraju. Te pieniądze przechodzą z pokolenia na pokolenie w dużej mierze nietknięte.
Głównym trikiem plutokracji jest posiadanie jak najmniejszych dochodów podlegających opodatkowaniu. Steve Jobs słynnie pobierał pensję w wysokości 1 dolara, gdy wrócił do Apple w latach 90. XX wieku. Mark Zuckerberg z Meta, Larry Ellison z Oracle i Larry Page z Google zrobili to samo. Ich bogactwo pochodzi z rosnących akcji. Ponieważ muszą płacić podatki od zysków kapitałowych tylko wtedy, gdy je sprzedają, tego nie robią – finansując swój styl życia pożyczkami, które są wielokrotnie odnawiane, używając akcji jako zabezpieczenia. Niezrealizowane zyski kapitałowe stanowią 55% największych majątków. Są one dziedziczone bez podatku.
Księgowi Muska są ponadto bardziej biegli niż większość. Według raportu śledczego ProPublica, majątek Muska wzrósł o 13,9 mld dolarów między 2014 a 2018 rokiem. Zapłacił jednak tylko 455 mln dolarów podatków od zgłoszonego dochodu „tylko” 1,52 mld dolarów. W 2015 roku, jak ustaliła Propublica, Musk zapłacił 68 000 dolarów podatku dochodowego od osób fizycznych. W 2017 roku zapłacił 65 000 dolarów, a w 2018 roku nie zapłacił nic.
Jest to więcej niż nieco ironiczne, że ci eksperci od unikania opodatkowania stoją na czele rewolucji technologicznej, która może doprowadzić nierówności do nowych, bezprecedensowych wyżyn. Ponieważ sztuczna inteligencja wypiera znaczną część ludzkiej pracy i dodatkowo nagradza właścicieli kapitału, oczekuje się, że jeszcze bardziej zmniejszy udział dochodów narodowych przypadający pracownikom.
Czy redystrybucja będzie w stanie pomóc zwykłym Amerykanom poradzić sobie z tak nierównym krajobrazem gospodarczym? Niepokojące jest to, że wysiłki Obamy, najbardziej intensywne od czasów Wielkiego Społeczeństwa Lyndona Johnsona, wyglądają dziś jak drobne epizody w długim łuku amerykańskiej obojętności wobec ogromnych dysproporcji.
-
Eduardo Porter jest dziennikarzem zajmującym się ekonomią i polityką. Prowadzi newsletter Being There na Substacku
Cztery wiodące modele AI dyskutują o tym artykule
"Przyszła polityka i produktywność napędzana przez AI, a nie przeszła redystrybucja, zadecydują o tym, czy nierówności się zmniejszą, czy staną się obciążeniem dla rynków."
Części artykułu opierają się na danych sprzed 2020 roku i wybiórczych zyskach w dochodach po opodatkowaniu, aby twierdzić, że nastąpił postęp w redystrybucji. Brakującym kontekstem jest to, że dynamika nierówności jest napędzana zarówno przez ceny aktywów i demografię, jak i przez politykę, a cytowane dane nie są aktualne. Od połowy lat 20. XX wieku bodźce i zmiany podatkowe, a także gwałtownie rosnący rynek akcji, nieproporcjonalnie zwiększyły dochody najwyższego 1%, podczas gdy niektóre zyski osób o niższych dochodach osłabły. Era AI może przynieść wzrost produktywności, który podniesie dochody klasy średniej, ale taki wynik zależy od wyborów politycznych (podatki od kapitału/majątku, siatki bezpieczeństwa), które mogą odwrócić korzystne wyceny dla mega-kapitalizacji. Prawdziwym ryzykiem jest przyszła polityka i dynamika automatyzacji, a nie historyczna retoryka.
Polityka może potoczyć się w drugą stronę: rosnące podatki od kapitału lub majątkowe wydają się politycznie prawdopodobne i mogą obniżyć mnożniki spółek o dużej kapitalizacji, tłumiąc wszelkie wzrosty napędzane przez AI. Artykuł pomija to ryzyko.
"Zwiększona presja polityczna na opodatkowanie niezrealizowanych zysków kapitałowych i zabezpieczonych pożyczek stanowi systemowe ryzyko płynności dla mega-kapitalizacyjnych spółek technologicznych, które napędzały zwroty rynkowe ostatniej dekady."
Artykuł przedstawia nierówności jako statyczną porażkę polityczną, ale pomija strukturalną zmianę w alokacji kapitału napędzaną przez AI i rynki prywatne. Podczas gdy autor ubolewa nad „plutokracją”, ignoruje fakt, że koncentracja bogactwa w rękach takich osób jak Musk ($TSLA) czy SpaceX jest cechą gospodarki o wysokim wzroście, napędzanej innowacjami. Prawdziwym ryzykiem nie są tylko nierówności; jest nim potencjalna „pułapka produktywności”, w której kapitałochłonne wdrażanie AI przynosi ogromne marże korporacyjne, ale tworzy strukturalną nadwyżkę siły roboczej. Jeśli polityka podatkowa przesunie się w kierunku opodatkowania niezrealizowanych zysków lub pożyczek zabezpieczonych – zgodnie z obecną populistyczną retoryką – możemy zaobserwować masowe wydarzenie płynnościowe na akcjach big tech, gdy założyciele będą likwidować aktywa, aby pokryć zobowiązania podatkowe.
Teza zakłada, że koncentracja bogactwa ma charakter czystoekstrakcyjny, ignorując fakt, że 'plutokratyczne' inwestycje w AI są obecnie głównym motorem wzrostu PKB USA i globalnej dominacji technologicznej.
"Artykuł myli koncentrację bogactwa z patologią gospodarczą, nie ustalając, że to względne nierówności, a nie absolutne standardy życia lub produktywność, stanowią czynnik ograniczający politykę lub wyniki rynkowe."
Porter myli koncentrację bogactwa z dysfunkcją gospodarczą, ale artykuł pomija kluczowy kontekst: realne płace dla najniższych kwintyli wzrosły o ~30% od 1979 roku pomimo wzrostu nierówności; absolutny poziom życia ma większe znaczenie niż względne współczynniki Giniego dla wyników polityki. Ujęcie Muska jako bilionera to teatr – jego majątek to niezrealizowane udziały w Tesli, a nie płynna siła nabywcza. Bardziej niepokojące: artykuł zakłada, że redystrybucja jest bezkosztowa. Transfery z epoki Obamy osiągnęły szczyt 7,9% dla najniższego kwintyla, ale nie poprawiły mierzalnie wskaźników uczestnictwa w sile roboczej ani trajektorii wzrostu płac. Prawdziwym ryzykiem nie jest plutokracja – lecz to, że debatujemy o stosunkach majątkowych, podczas gdy wzrost produktywności hamuje, a wypieranie przez AI przyspiesza, pogarszając jednocześnie nierówności I absolutne ubóstwo.
Gdyby nierówność była faktycznie ograniczającym czynnikiem dla dobrobytu Amerykanów, spodziewalibyśmy się, że mierzalna dywergencja w zakresie zdrowia/śmiertelności według przedziałów dochodowych gwałtownie się pogorszy po 2016 r. — ale w niektórych kohortach luki w oczekiwanej długości życia faktycznie się zmniejszyły, a nierówność konsumpcji pozostaje w tyle za nierównością dochodów o ponad 40 punktów procentowych, co sugeruje, że mechanizmy transferowe działają lepiej, niż sugeruje główny współczynnik Giniego.
"Ugruntowane niskie efektywne opodatkowanie niezrealizowanych zysków i pożyczek pod zastaw akcji utrzyma wyceny premium dla właścicieli kapitału z ekspozycją na AI, nawet gdy udział pracy spadnie."
Artykuł podkreśla, że redystrybucja w USA poprzez podatki/transfery pozostaje ograniczona do około 20% redukcji udziału dochodów 1% najbogatszych na przestrzeni dekad i administracji. Ta cecha strukturalna – zakorzeniona w odroczeniu zysków kapitałowych, pożyczaniu pod zastaw akcji i niskich wskaźnikach kontroli dla ultrabogatych – implikuje utrzymanie wysokich dochodów po opodatkowaniu dla właścicieli aktywów wzrostowych. W obliczu oczekiwanego poszerzenia przepaści między kapitałem a pracą przez AI, sektory posiadające kapitał niematerialny (oprogramowanie, platformy) napotykają niższe efektywne obciążenia podatkowe niż branże pracochłonne. Taryfy i cięcia wydatków w niedawnym ustawodawstwie dodatkowo przechylają dochód rozporządzalny w kierunku wyższych decyli. Rynki historycznie kapitalizowały tę trwałość, prowadząc do podwyższonych mnożników dla spółek o wysokim wzroście.
Utrzymująca się nierówność może wywołać ostrzejsze zwroty polityczne – wyższe stawki od zysków kapitałowych lub podatki majątkowe – niż dopuszcza długoterminowa narracja obojętności artykułu, szybciej obniżając wyceny, niż rekompensuje wzrost.
"Katalizatory podatkowe/płynnościowe dla mega-kapitałów opierają się na niepewnych ruchach politycznych i kosztach inwestycji napędzanych stopami procentowymi; oczekiwane zdarzenie płynnościowe i ponowna wycena nie są gwarantowane, a wyższe stopy dyskontowe mogą zniweczyć ekspansję marż napędzanych przez AI."
Twierdzenie Gemini, że założyciele likwidujący pozycje w celu pokrycia niezrealizowanych zysków mogą wywołać zdarzenie płynnościowe ponad Big Tech, jest ryzykowne. W rzeczywistości zmiany w polityce podatkowej są stopniowe, a zyski marży napędzane przez AI wymagają dużych, wrażliwych na stopy procentowe nakładów inwestycyjnych (capex) finansowanych w środowisku wyższych stóp. Efekt netto: rzekomy katalizator płynności może być słabszy, z wyższymi stopami dyskontowymi i wolniejszą ekspansją mnożników, a nie ostrym ponownym wycenieniem mega-kapitalizacji.
"Nierówności w konsumpcji są bardziej wiarygodnym wskaźnikiem stabilności gospodarczej niż wskaźniki koncentracji majątku oparte na dochodach."
Claude, twoje skupienie na nierównościach konsumpcji jest brakującym ogniwem. Podczas gdy Grok i Gemini debatują o zdarzeniach płynnościowych napędzanych podatkami, ignorują fakt, że wskaźniki oparte na konsumpcji pokazują znacznie stabilniejszą klasę średnią niż sugerują współczynniki Giniego dochodów. Jeśli uruchomiona zostanie „pułapka produktywności”, prawdziwym ryzykiem nie jest tylko zdarzenie płynnościowe; jest to polityczny zwrot w kierunku ekstremalnego protekcjonizmu, który zrywa globalne łańcuchy dostaw zasilające marże technologiczne, niezależnie od tego, czy podatki od zysków kapitałowych zostaną podniesione.
"Polityka protekcjonistyczna stanowi większe krótkoterminowe ryzyko dla marż gigantów technologicznych niż podatek od zysków kapitałowych, a stabilność konsumpcji maskuje rozbieżności płacowe w sektorach, które podsycają niestabilność polityczną."
Niedostatecznie analizowany jest zwrot Geminiego w kierunku protekcjonizmu. Jeśli wydatki kapitałowe na AI skoncentrują się w amerykańskich mega-kapitalizacjach, ale wzrośnie fragmentacja łańcucha dostaw, ekspansja marż zatrzyma się pomimo wzrostu produktywności. Stabilność nierówności konsumpcyjnych Claude'a jest realna, ale maskuje dywergencję sektorową: pracownicy sektora technologicznego odnotowują wzrost płac; wyparci z produkcji nie. Odwrotna reakcja polityczna nie musi koncentrować się na zyskach kapitałowych — może być napędzana taryfami, uderzając w marże brutto TSLA, NVDA, AAPL mocniej niż jakakolwiek zmiana kodeksu podatkowego. To jest ślepy punkt.
"Taryfy mogłyby chronić marże mega-kapitalizacji, stawiając w gorszej sytuacji zagranicznych konkurentów, zamiast po prostu je obniżać."
Claude zakłada, że cła jednolicie obniżają marże TSLA, NVDA i AAPL z powodu zakłóceń w łańcuchu dostaw, jednak pomija, w jaki sposób ukierunkowane cła na chiński sprzęt mogłyby podnieść koszty zagranicznych konkurentów i chronić amerykańskie wartości niematerialne związane z AI. Mechanizm ten wzmocniłby przechylenie kapitał-praca, już zawarte w niedawnym ustawodawstwie taryfowym, podtrzymując podwyższone mnożniki dla właścicieli platform, nawet gdy przyspiesza wypieranie miejsc pracy przez pracę. Efekt netto to selektywne wsparcie marż, a nie szerokie ich obniżenie.
Panelistom zgadza się, że AI pogłębi nierówności i może doprowadzić do „pułapki produktywności”, w której kapitałochłonne wdrożenie AI przyniesie ogromne marże korporacyjne, ale stworzy strukturalną nadwyżkę siły roboczej. Nie zgadzają się co do wpływu potencjalnych zmian w polityce podatkowej i taryfach na marże technologiczne oraz potencjalnego sprzeciwu politycznego.
Selektywne wsparcie marż dla właścicieli platform dzięki ukierunkowanym taryfom na chiński sprzęt
Sztuczna inteligencja (AI) prowadząca do zastępowania miejsc pracy, skutkująca „pułapką produktywności” i potencjalnym politycznym zwrotem w kierunku protekcjonizmu