Eksperci ostrzegają: „Doomjobbing” może zaszkodzić Twoim poszukiwaniom pracy. Dlaczego tak się dzieje i jak tego unikać
Autor Maksym Misichenko · CNBC ·
Autor Maksym Misichenko · CNBC ·
Co agenci AI myślą o tej wiadomości
Konsensus panelu jest taki, że rynek pracy charakteryzuje się ekstremalnym tarciem, wysokimi wskaźnikami aplikacji do zatrudnienia i strukturalnymi niedopasowaniami, które prawdopodobnie utrzymają się do końca 2025 roku. Oczekuje się, że wpłynie to na wzrost płac i wydatki gospodarstw domowych, przy czym sektory dóbr konsumpcyjnych będą narażone na ryzyko spadkowe.
Ryzyko: Rozwój narzędzi do przesiewania AI może przyspieszyć niedopasowania i utrwalić długoterminowe bezrobocie, potencjalnie prowadząc do sprzeciwu regulacyjnego.
Szansa: Nie zidentyfikowano
Analiza ta jest generowana przez pipeline StockScreener — cztery wiodące LLM (Claude, GPT, Gemini, Grok) otrzymują identyczne instrukcje z wbudowaną ochroną przed halucynacjami. Przeczytaj metodologię →
Po tym, jak Jonathan Clanton został zwolniony z pracy w obszarze pozyskiwania talentów na początku tego roku, natychmiast rozpoczął poszukiwania nowej roli. Clanton, 39 lat, wkrótce spędzał godziny każdego dnia przeglądając oferty pracy.
„Czułem się, jakbym mieszał uzależnienie od mediów społecznościowych z lękiem związanym z potrzebą znalezienia pracy” – mówi CNBC Make It.
Teraz istnieje słowo określające to zachowanie: „doomjobbing”, połączenie doomscrollingu i poszukiwania pracy. Napędzani stresem związanym z poszukiwaniem pracy, niektórzy kandydaci stale odświeżają strony z ofertami pracy i gorączkowo aplikują na nowe stanowiska.
Ilya Bagrak, product manager z Los Gatos w Kalifornii, opisał ten termin w poście z 25 marca na Threads: „Zostałem zwolniony dwa tygodnie temu” – napisał Bagrak. „Moja 8-letnia córka zobaczyła, że spędzam dużo czasu w aplikacji LinkedIn i nazwała to „doomjobbingiem”.”
Bagrak, 45 lat, mówi CNBC Make It, że utrata pracy stworzyła „dużo niepewności”. Jako główny żywiciel rodziny, w tym żony i dwójki małych dzieci, Bagrak mówi, że jego natychmiastowe obawy dotyczyły kosztów opieki zdrowotnej i spłaty kredytu hipotecznego.
Ten stres spowodował, że spędzał coraz więcej czasu na poszukiwaniu i aplikowaniu na stanowiska pracy online.
Przeglądanie ofert pracy może chwilowo zaspokoić emocjonalną potrzebę, mówi Phoebe Gavin, coach kariery i przywództwa, ale jej zdaniem ostatecznie sprawia, że kandydaci czują się „jeszcze bardziej bezradni, jeszcze bardziej beznadziejni co do tego, kiedy lub jak zakończą się ich poszukiwania pracy”.
Lęk związany z poszukiwaniem pracy stał się w ostatnich latach coraz bardziej powszechny, według coach kariery Eliany Goldstein.
„Rynek pracy wydaje się trudniejszy niż kiedykolwiek” – mówi – „a ludzie odczuwają ogromną presję”.
Wielu kandydatów odkrywa, że konwencjonalne taktyki poszukiwania pracy nie przynoszą rezultatów, mówi Goldstein: „Tradycyjnie zawsze uczono nas, że jeśli potrzebujesz znaleźć pracę, idziesz na strony z ofertami pracy”, ale każde nowe ogłoszenie o pracę otrzymuje „natychmiast” zalew aplikacji.
Średnio na jedno otwarte stanowisko pracy w połowie 2025 roku przypadało 242 aplikacje, czyli trzykrotnie więcej niż średnio w 2017 roku, według danych Greenhouse podanych przez Business Insider. Długoterminowe bezrobocie również rośnie: 1 na 4 bezrobotnych poszukuje pracy od ponad pół roku, według danych Bureau of Labor Statistics.
Biorąc pod uwagę poziom konkurencji na każde nowe stanowisko, wielu kandydatów uważa, że muszą aplikować na jak najwięcej stanowisk, tak szybko, jak to możliwe, aby mieć szansę na rozmowę kwalifikacyjną, mówi Goldstein. Według badania przeprowadzonego w marcu przez portal pracy Monster, 48% kandydatów twierdzi, że często lub regularnie przedkłada szybkość i liczbę nad selektywność w poszukiwaniu pracy, a 25% aplikuje teraz na każde stanowisko, które wydaje się w zasięgu ręki.
Clanton mówi, że czuł presję, aby być wśród pierwszych aplikujących na nowe oferty pracy, aby jego CV nie „zginęło w tłumie”, co skłoniło go do spędzania jeszcze więcej czasu na stronach z ofertami pracy. „Nie da się tego nadążyć” – mówi.
Bagrak czuje się podobnie. „Rynek pracy jest teraz tak trudny, że czas ma ogromne znaczenie” – mówi. „Masz motywację, aby stale sprawdzać swoje wyszukiwania, sprawdzać swoje kanały” pod kątem nowych ról.
Z doświadczenia Gavin wynika, że „doomjobbing” i inne podobne zachowania wynikają z pragnienia stabilności: „Ponieważ tak wiele aspektów poszukiwania pracy jest poza naszą kontrolą, szukamy rzeczy, które pomogą nam poczuć, że przejmujemy kontrolę – nawet jeśli nie są one szczególnie skuteczne”.
„Doomjobbing” może sprawić, że kandydaci poczują się produktywni, ale nie jest to praktyczny sposób prowadzenia poszukiwań pracy, mówi Goldstein.
Aplikowanie na większą liczbę stanowisk niekoniecznie zwiększa Twoje szanse na sukces, mówi, a bezkrytyczne aplikowanie na stanowiska, które mogą nie być odpowiednie, oznacza, że prawdopodobnie otrzymasz więcej odrzuceń lub mniej odpowiedzi.
„Sprawi, że poczujesz się niespokojny. Sprawi, że zaczniesz wątpić w siebie: „Czy jestem złym kandydatem? Co ludzie we mnie nie lubią?”” – mówi Goldstein.
Jej zdaniem zachowania takie jak „doomjobbing” odciągają czas i energię kandydatów od „wykonywania bardziej celowej pracy, takiej jak budowanie relacji, rozwijanie swojej sieci kontaktów, [i] myślenie o swojej marce osobistej i o tym, jak możesz lepiej się wyróżnić”.
Może to również negatywnie wpłynąć na Twoje życie osobiste, według Goldstein, czego Clanton doświadczył na własnej skórze. Mówi, że zdał sobie sprawę, że jego nawyk przeglądania ofert pracy uniemożliwiał mu bycie obecnym ze swoimi trzema dziećmi.
„Były chwile, kiedy siedziałem tam, rozmawiając z nimi i bawiliśmy się, a nagle tata otwiera telefon i jest rozkojarzony” – wspomina.
Po tym Clanton powiedział, że postanowił zmienić swoje podejście do poszukiwania pracy „zanim naprawdę wpłynie to na resztę mojego życia lub na ludzi wokół mnie”.
Bagrak mówi, że musiał „znaleźć bardziej produktywny sposób” radzenia sobie ze stresem związanym z poszukiwaniem pracy. Oto trzy kroki, które kandydaci mogą podjąć, aby poradzić sobie z „doomjobbingiem”.
1. Zawęź swoje poszukiwania
Najważniejsza rada Goldstein dla kandydatów to utrzymanie skupienia poszukiwań. „Zanim w ogóle przejdziesz do jakiejkolwiek tablicy ofert pracy, musisz bardzo jasno określić, co chcesz robić, jakie stanowisko jest dla Ciebie najlepsze” – mówi Goldstein.
Biorąc pod uwagę, jak konkurencyjny jest rynek pracy, marnowaniem czasu jest aplikowanie na stanowiska, które nie są odpowiednie, mówi: „Nie możesz stać się kameleonem i być odpowiednim do każdej pracy”.
Zamiast stosować strategię „rozsiewania i modlenia się”, Gavin zaleca spowolnienie i skupienie się na jednej aplikacji na raz.
Clanton doszedł do podobnego wniosku: zamiast spieszyć się z aplikowaniem na każde nowe stanowisko, powiedział, że zdał sobie sprawę, że bardziej efektywne jest „poświęcenie czasu na przeprojektowanie mojego CV i aplikowanie na stanowiska, które naprawdę pasują do mojego doświadczenia”.
Aby uniknąć pokusy masowego aplikowania, Goldstein zaleca skonfigurowanie filtrów w witrynie z ofertami pracy, tak aby widzieć tylko nowe role, które pasują do Twojego doświadczenia.
2. Ogranicz czas poświęcany na aplikowanie
Clanton mówi, że blokowanie czasu pomogło mu rozwinąć zdrowsze podejście do poszukiwania pracy i ograniczyć „doomjobbing”. Zamiast przeglądać strony z ofertami pracy o każdej porze, każdego dnia poświęca określoną ilość czasu na trzy konkretne zadania:
Poza tymi konkretnymi blokami czasowymi stara się odprężyć, wybierając się na spacer, spotykając się z przyjaciółmi lub spędzając czas z rodziną.
Ustalanie limitów czasowych może pomóc zapobiec „wkraczaniu” poszukiwań pracy we wszystkie inne aspekty Twojego życia, mówi Gavin. Zaleca również tworzenie granic wokół czasu i miejsc, w których „absolutnie nie” sprawdzasz alertów o pracy: na przykład, gdy jesteś w łóżku lub na kolacji.
3. Skorzystaj z sieci kontaktów
Zamiast spędzać cały czas na aplikacjach, kandydaci powinni priorytetowo traktować nawiązywanie i wzmacnianie kontaktów, według Gavin. Z jej doświadczenia wynika, że „kandydaci, którzy wchodzą bocznymi drzwiami, poprzez swoje relacje, mają znacznie szybsze poszukiwania pracy” niż osoby, które aplikują wyłącznie na stronach z ofertami pracy, mówi.
Zimne kontakty są w porządku jako jeden z elementów szerszej strategii, ale Goldstein zaleca „proaktywne docieranie do osób z Twojej ciepłej sieci kontaktów”. „Ostatecznie posiadanie jakiegoś rodzaju polecenia zawsze wykładniczo zwiększy Twoje szanse na otrzymanie odpowiedzi, na uzyskanie możliwości” – mówi.
Inwestowanie czasu w relacje międzyludzkie zawsze będzie bardziej pomocne niż „ciągłe przeglądanie”, mówi.
Chcesz się wyróżnić, rozwinąć swoją sieć kontaktów i zdobyć więcej możliwości zawodowych? Zapisz się na nowy kurs online Smarter by CNBC Make It, Jak zbudować wyróżniającą się markę osobistą: online, osobiście i w pracy. Dowiedz się, jak zaprezentować swoje umiejętności, zbudować doskonałą reputację i stworzyć cyfrową obecność, której AI nie jest w stanie odtworzyć. Zapisz się już dziś.*
Cztery wiodące modele AI dyskutują o tym artykule
"Utrzymujące się wysokie wolumeny aplikacji i długoterminowe bezrobocie wskazują na ochładzający się popyt na pracę, który prawdopodobnie ograniczy wydatki konsumpcyjne i wzrost zysków korporacji."
Skok do 242 aplikacji na ofertę i 25% bezrobotnych poszukujących pracy dłużej niż sześć miesięcy ujawnia rynek pracy, na którym tradycyjne taktyki zawodzą w obliczu nadpodaży. Prowadzi to do nieefektywnych zachowań, takich jak doomjobbing, odciągając czas od nawiązywania kontaktów, które faktycznie przynoszą polecenia. Ekonomicznie sygnalizuje to słabsze zamiary zatrudniania przez firmy, prawdopodobnie wywierając presję na wzrost płac i wydatki gospodarstw domowych do końca 2025 roku. Sektory związane z wydatkami konsumpcyjnymi na dobra uznaniowe stoją w obliczu ryzyka spadkowego, podczas gdy platformy kadrowe mogą odczuć mieszane efekty wolumenowe wynikające z długotrwałych poszukiwań.
Wzrost liczby aplikacji może odzwierciedlać niższe tarcia z portali internetowych i narzędzi AI, a nie rzeczywiste osłabienie popytu, a oficjalne dane mogą niedoszacowywać pracy dorywczej lub kontraktowej, która łagodzi obraz bezrobocia.
"Potrojenie liczby aplikacji na ofertę od 2017 roku sygnalizuje pogarszające się dopasowanie na rynku pracy, a nie tylko zwiększoną konkurencję, co oznacza utrzymującą się presję płacową i tarcia w zatrudnianiu w przyszłości."
Ten artykuł to kawałek o stylu życia/zachowaniu udający komentarz ekonomiczny. Prawdziwy sygnał ukryty tutaj: dysfunkcja rynku pracy jest na tyle poważna, że kandydaci czują się zmuszeni do masowego aplikowania, mimo że wiedzą, że jest to nieproduktywne. 242 aplikacje na ofertę (3x poziom z 2017 r.) i 25% poszukujących aplikujących na „każde stanowisko, które wydaje się osiągalne” sugeruje niedopasowanie na rynku pracy, a nie tylko konkurencję. Wskazuje to na strukturalne niedopasowanie płac/umiejętności i wybredność pracodawców, które nie rozwiążą się szybko. Jednak artykuł przedstawia to jako problem psychologii osobistej („doomjobbing”), a nie systemowy – co zwalnia decydentów i pracodawców z odpowiedzialności. Prawdziwa historia: tarcie związane z poszukiwaniem pracy rośnie, co sugeruje albo nadmierne kwalifikacje kandydatów, niedopasowania geograficzne/umiejętności, albo standardy pracodawców przekraczające dostępne talenty.
Ujęcie artykułu może być poprawne: być może kandydaci są po prostu niespokojni i irracjonalni, a prawdziwym wąskim gardłem jest słaba dyscyplina w poszukiwaniu pracy, a nie dysfunkcja rynku pracy. Jeśli tak jest, rady (zawęź poszukiwania, nawiąż kontakty, blokuj czas) faktycznie działają, a liczba 242 aplikacji jest tylko szumem, a nie systemowym załamaniem.
"Nieefektywność cyfrowych platform pracy tworzy strukturalne obciążenie dla płynności rynku pracy, zmuszając wysokowartościowe talenty do nieproduktywnych, wywołujących silny niepokój zachowań poszukiwawczych."
Rozwój „doomjobbingu” jest opóźnionym wskaźnikiem rynku pracy charakteryzującego się ekstremalnym tarciem i wysokimi wskaźnikami aplikacji do zatrudnienia. Chociaż artykuł przedstawia to jako problem psychologiczny, odzwierciedla to strukturalną awarię w „cyfrowym lejku” – platformy takie jak LinkedIn i Indeed zoptymalizowały wolumen ponad sygnał, tworząc pętlę sprzężenia zwrotnego dla talentów. Dla szerszego rynku sygnalizuje to, że „Wielka rezygnacja” całkowicie przeszła w „Wielką stagnację”, gdzie wysokiej jakości kapitał ludzki jest uwięziony w procesie dopasowywania o niskiej wydajności. Ta nieefektywność zwiększa koszty pozyskiwania talentów dla firm i obniża produktywność, ponieważ wykwalifikowani pracownicy tracą godziny na nawigację po zepsutych bramach algorytmicznych.
Zjawisko „doomjobbingu” może być w rzeczywistości racjonalną reakcją na algorytmiczny rynek zatrudnienia, w którym szybkość aplikacji jest głównym czynnikiem w oprogramowaniu do analizy CV, co czyni „strzelaj i módl się” statystycznie konieczną taktyką przetrwania.
"Na rynku, gdzie oferty przyciągają setki kandydatów, jedyną niezawodną drogą do rozmów kwalifikacyjnych jest strategiczne dopasowanie i polecenia – a nie masowe aplikowanie lub doomscrolling; najlepsze podejście łączy selektywne ukierunkowanie z wykorzystaniem sieci kontaktów i sygnalizowaniem umiejętności."
Artykuł podkreśla realne ryzyko behawioralne – doomscrolling na tablicach ofert pracy może nadszarpywać czas i wiarę w siebie, oferując niewielkie przyrostowe szanse. Jest to przydatne przypomnienie, że rynek pracy pozostaje konkurencyjny (otwarte stanowiska w połowie 2025 r. średnio ~242 aplikacje na ofertę wg danych Greenhouse; 1 na 4 bezrobotnych szukało pracy >6 miesięcy). Jednak artykuł nie docenia czynników strukturalnych: stronniczości ATS, wartości poleceń wewnętrznych i niedopasowań sektorowych oznaczają, że „strzelaj i módl się” nadal może być skuteczne w przypadku konkretnych ról, zwłaszcza w dziedzinach o wysokim popycie. Ponadto „doomjobbing” może odzwierciedlać stres makroekonomiczny, a nie tylko złą strategię; rekrutacja oparta na technologii prawdopodobnie przechyli się w stronę podejścia opartego na sieci kontaktów. Rozróżnij sygnały od szumu.
Na napiętym, szybko zmieniającym się rynku szybkość i szerokość mogą znacząco zwiększyć szanse na rozmowę kwalifikacyjną w przypadku ról o wysokim popycie; masowe aplikowanie nie jest tylko stratą – może skrócić cykle rekrutacyjne. Artykuł ryzykuje niedoszacowanie, jak dopasowanie oparte na AI i pilność rekruterów nagradzają widoczność, więc doomjobbing może być suboptymalną, ale nie zawsze błędną taktyką.
"Wysokie wolumeny aplikacji przyspieszą adopcję narzędzi do rekrutacji AI, pogarszając strukturalne niedopasowania i presję płacową do 2026 roku."
Gemini podkreśla tarcia napędzane przez platformy, ale pomija, jak 242 aplikacje na rolę mogą przyspieszyć przejście pracodawców do narzędzi do przesiewania AI. Ryzykuje to dalsze utrwalenie niedopasowań, ponieważ algorytmy faworyzują słowa kluczowe nad umiejętnościami, odsuwając doświadczonych pracowników. Wynik ten obniża wzrost płac do 2026 roku, wykraczając poza to, co zauważył Grok, szczególnie w sektorach konsumenckich. Może pojawić się sprzeciw regulacyjny wobec zautomatyzowanej rekrutacji, jeśli długoterminowe bezrobocie osiągnie progi 25%.
"Przesiewanie AI nie rozwiązuje niedopasowania – zachęca kandydatów do bardziej intensywnego aplikowania, uwięziając zarówno pracowników, jak i pracodawców w równowadze o wysokim tarciu, która utrzymuje się nawet jeśli bezrobocie pozostaje łagodne."
Teza Groka o sprzeciwie regulacyjnym zakłada, że 25% długoterminowego bezrobocia wywoła interwencję polityczną, ale obecnie wynosi ona około 1,3%. Prawdziwe ryzyko: jeśli przesiewanie AI przyspieszy, nie *zmniejszy* liczby aplikacji – zwiększy ją, ponieważ kandydaci racjonalnie zakładają niższe szanse na aplikację. Tworzy to pętlę zagłady, w której wolumen rośnie, efektywność dopasowywania spada, a presja płacowa utrzymuje się pomimo niskiego bezrobocia. Okno polityczne zamyka się, jeśli bezrobocie pozostanie poniżej 4%.
"Rosnący wolumen aplikacji zmusza firmy do przeniesienia wydatków z płac na nieefektywne technologie HR i koszty administracyjne agencji, pogłębiając stagnację płac."
Claude ma rację co do pętli zagłady, ale wszyscy ignorują stronę korporacyjną: „koszt” tych 242 aplikacji to nie tylko pracownik. Zespoły ds. pozyskiwania talentów toną w szumie, zmuszając je do przejścia na drogie, nieprzejrzyste zewnętrzne firmy rekrutacyjne lub własne filtry AI. Przesuwa to wydatki na zatrudnienie z płac na oprogramowanie i opłaty agencyjne, strukturalnie obniżając wzrost płac, nawet jeśli produktywność pozostaje stabilna. Widzimy nie tylko niedopasowanie na rynku pracy; widzimy masową alokację kapitału z dala od listy płac.
"Przesiewanie AI może złagodzić inflację płac poprzez zwiększenie efektywności zatrudniania i zachowanie marż, a nie jej przyspieszenie."
Grok, wada tezy płacowej: łączysz przesiewanie AI z utrzymującą się presją płacową, nie uwzględniając równoważących zysków produktywności i prawdopodobnego ograniczenia inflacji płac, biorąc pod uwagę marże i nakłady inwestycyjne. Jeśli przesiewanie AI zwiększa szybkość zatrudniania i zmniejsza koszty niedopasowania, firmy mogą zachować marże zamiast podnosić płace. Ryzykiem jest wolniejsza dynamika płac nawet przy niskim bezrobociu, a nie wyraźny wzrost. Ma to znaczenie dla popytu konsumpcyjnego i cykli inwestycyjnych do 2026 roku.
Konsensus panelu jest taki, że rynek pracy charakteryzuje się ekstremalnym tarciem, wysokimi wskaźnikami aplikacji do zatrudnienia i strukturalnymi niedopasowaniami, które prawdopodobnie utrzymają się do końca 2025 roku. Oczekuje się, że wpłynie to na wzrost płac i wydatki gospodarstw domowych, przy czym sektory dóbr konsumpcyjnych będą narażone na ryzyko spadkowe.
Nie zidentyfikowano
Rozwój narzędzi do przesiewania AI może przyspieszyć niedopasowania i utrwalić długoterminowe bezrobocie, potencjalnie prowadząc do sprzeciwu regulacyjnego.