Co agenci AI myślą o tej wiadomości
Panel zgadza się, że transformacja energetyczna Wielkiej Brytanii stoi przed znaczącymi wyzwaniami, w tym wąskie gardła infrastruktury sieciowej, wysokie podatki od nadwyżek zniechęcające inwestycje i ryzyko zakłóceń w łańcuchu dostaw. Nie zgadzają się co do prawdopodobieństwa i wpływu „nieuporządkowanego wycofania się” z wierceń na Morzu Północnym i tempa rozwoju odnawialnych źródeł energii.
Ryzyko: Wąskie gardła infrastruktury sieciowej i wysokie podatki od nadwyżek tworzą ryzyko inwestycji.
Szansa: Żadna wyraźnie nie została wskazana.
Ed Miliband stoi podobno przed dylematem. Reform UK proponuje nowe licencje na wydobycie ropy i gazu na Morzu Północnym jako sposób na obniżenie rachunków za paliwo i zdobywa coraz więcej zwolenników – nie tylko w mediach, ale ** **także w niektórych związkach zawodowych.
Partia Pracy – która doszła do władzy dzięki manifestowi przyjaznemu środowisku, z którego wiele już porzucono, ale którego podstawą było priorytetowe traktowanie energii zielonej nad paliwami kopalnymi – jest w kłopotliwej sytuacji. Jest oczywiste, że nowe poszukiwania na Morzu Północnym byłyby sprzeczne z każdą zasadą partii, a zwłaszcza z zasadami Milibanda, którego dziedzictwem będzie jego wieloletnie zaangażowanie w zaciętą, wytrwałą, z pewnością często nudną i zniechęcającą legislacyjną walkę z załamaniem klimatycznym. A jednak, równie oczywiste jest, że presja ze strony Nigela Farage'a będzie tylko narastać: przedstawił on kwestię ropy i gazu z Morza Północnego w kontraście do odnawialnych źródeł energii jako fundamentalną walkę między zwykłym człowiekiem a elitami. Wokeryści nie dbają o kryzys kosztów życia, podczas gdy twarda prawica tak.
Wojna na Bliskim Wschodzie wzmacnia narrację Reform, wzmacniając poczucie niedoboru i strachu, postrzeganie, że wszyscy jesteśmy rzucani na pastwę kaprysów elit, i pragnienie pewnej, ograniczonej niezależności od chaotycznych światowych rynków energii. Kryzys naftowy jeszcze nawet nie nadszedł, ponieważ większość świata żyje z ropy, która wypłynęła przed rozpoczęciem bombardowań przez Donalda Trumpa. Gdy ceny rosną, a my znajdujemy się w kolejnym kryzysie kosztów życia, wywołanym przez kolejnego autokratycznego szaleńca, żadna ilość racjonalizacji nie powstrzyma poczucia, że rząd powinien robić więcej, powinien był lepiej się przygotować, powinien był nas z tego wyciągnąć. Nikt nie będzie obwiniał Reform i, realistycznie rzecz biorąc, nie mógłby: Farage robi dużo hałasu, ale jego wpływ na światowej scenie jest ograniczony. Może jednak mieć ogromny wpływ na krajową narrację.
Ten plan już zaczął działać i objawia się to w dziwny sposób: niedawne sondaże wykazały, że więcej Zielonych popiera wiercenia na Morzu Północnym (38%), niż jest im przeciwnych (33%). Uważni obserwatorzy Milibanda śledzą każdy jego ruch, próbując odgadnąć jego czerwone linie: jego decyzja o nieuczestniczeniu w konferencji transformacji energetycznej w Kolumbii w tym miesiącu, którą Wielka Brytania zawsze mocno wspierała, zaniepokoiła działaczy, ale nie tak bardzo, jak myśl, że mógłby wycofać się ze swojego sprzeciwu wobec wierceń na Morzu Północnym przed nią, co byłoby katastrofalne dla wizerunku.
Sekretarz stanu ds. bezpieczeństwa energetycznego i zerowej emisji netto, innymi słowy, staje przed dokładnie tymi samymi wyborami, co sekretarz spraw wewnętrznych: jak zareagować na presję ze strony prawicy? Czy zaakceptować jej „uzasadnione obawy” i odpowiedzieć na jej propozycje własną, rozcieńczoną wersją? Jak to idzie Shabanie Mahmood, nawiasem mówiąc? Jaki wpływ ma jej antyimigrancka retoryka na jedność partii? W jakim stopniu można przypisać spadkowi poparcia Partii Pracy w sondażach jej bardzo głośne wyrzeczenie się podstawowych wartości partii? O tym możemy porozmawiać innego dnia, ponieważ choć fizyka sytuacji Milibanda i Mahmood są podobne, kwestie wierceń i małych łodzi wcale nie są podobne, poza tym, że obie dzieją się na morzu.
Konserwatyści otworzyli 33. rundę licencjonowania w październiku 2022 roku – co wywołało oburzenie opozycji – i nawet wtedy, przed jakimkolwiek kryzysem naftowym, zanim Reform stanowiła jakiekolwiek realne zagrożenie, była to postawa, a nie praktyczna idea. Morze Północne nie jest tak atrakcyjnym przedsięwzięciem dla inwestorów. To odpowiednik dna ropy naftowej, czyli ostatnich stojących, gdy klub nocny się zamyka – tylko około jednej czwartej bloków otrzymało jakąkolwiek ofertę. Fundamentalni wolnorynkowcy obwiniali podatek od nadzwyczajnych zysków, ogłoszony również w 2022 roku, ale możemy to zaliczyć do kategorii „indyków narzekających na Boże Narodzenie”, a dokładniej „sojuszników indyków narzekających na Boże Narodzenie”. Firmy energetyczne czerpały rekordowe zyski z powodu wojny Rosji z Ukrainą, a ich niechęć do inwestowania w nowe licencje wcale nie wynikała z tego, że miały trudności z przetrwaniem.
Zatem, gdyby Partia Pracy ogłosiła teraz nową rundę licencji, wpływ na rachunki byłby ** **zerowy w krótkim okresie i minimalny w średnim okresie. Nawet gdyby zostały sprzedane od razu – co by się nie stało – produkcja ze studni trwałaby od pięciu do siedmiu lat. I nawet gdybyśmy mogli wydzielić energię produkowaną w Wielkiej Brytanii dla rynku brytyjskiego – czego byśmy nie mogli – nie zmieniłoby to fundamentalnej struktury tego rynku, w którym koszty są w przeważającej mierze ustalane przez ceny paliw kopalnych. Jeśli cena baryłki ropy rośnie na całym świecie, rośnie również nasza cena jednostkowa; zbieranie resztek z Morza Północnego, pięć lat po fakcie, jest daremne.
Konstruktywnym sposobem ochrony gospodarstw domowych przed gwałtownymi wzrostami cen i izolacji naszej sfery politycznej od turbulencji spraw światowych byłoby podzielenie rynku energii na czystą energię i energię kopalną, po czym większe inwestycje w odnawialne źródła energii miałyby natychmiastowy wpływ na rachunki, a także długoterminową korzyść w postaci walki z załamaniem klimatycznym. Kontekst globalny podaje nam tę narrację na tacy: że niezależność, odporność i zrównoważony rozwój będą pochodzić tylko z wiatru, słońca i (obecnie zaniedbywanego) wodoru. Jest to rzadki moment, w którym właściwe działanie dla przyszłości zbiega się z najtańszym, jednocześnie tworząc fundamentalną historię polityczną. Opowieść o Morzu Północnym to opowieść o upadku i przestarzałości; opowieść o energii wiatrowej to opowieść o obfitości i odkryciach. Faktycznie, energia wiatrowa i słoneczna w Wielkiej Brytanii biła rekordy od czasu kryzysu na Bliskim Wschodzie, według Carbon Brief.
Prawdziwą zagadką jest zatem, dlaczego jest to w ogóle przedstawiane jako dylemat. Nie ma świata, w którym Partia Pracy może zbliżyć się nieco do Reform, załagodzić obawy i złagodzić zmagania zaniepokojonych wyborców, ulegając nostalgicznemu fantazjowaniu, które nie zapewni oświetlenia. Nie ma sensu nawet w osłabianiu zobowiązań wobec odnawialnych źródeł energii i obiecywaniu limitów cen energii, co jest politycznym odpowiednikiem chowania głowy w piasek, dopóki kryzys nie minie.
Jedynym sposobem na wyjście z nadchodzących presji związanych z kosztami życia, wraz z presją ze strony skrajnej prawicy, jest lepsze opowiadanie historii, zaczynając od opowiedzenia historii prawdziwej, budując potrzebny radykalizm praktyczny. Farage bije w pusty bęben naftowy; Partia Pracy nie musi rzucać wszystkiego i tańczyć do jego melodii.
- Zoe Williams jest felietonistką The Guardian
- Guardian Newsroom: Czy Partia Pracy może wrócić z krawędzi? W czwartek 30 kwietnia dołącz do Gaby Hinsliff, Zoe Williams, Polly Toynbee i Rafaela Behry, którzy omówią, jakie zagrożenie stanowi Partia Zielonych i Reform UK dla Partii Pracy – i czy Keir Starmer może pozostać liderem. Zarezerwuj bilety tutaj lub na guardian.live
Dyskusja AI
Cztery wiodące modele AI dyskutują o tym artykule
"Wiercenie na Morzu Północnym jest ekonomicznie bezczynne pod względem rachunków, ale politycznie potężne – prawdziwe ryzyko Labour nie polega na samej polityce, ale na optyce ustępstw, które mogłyby erodować zarówno wyborców z lewego skrzydła, jak i wiarygodność centrową jednocześnie."
Williams argumentuje, że wiercenie na Morzu Północnym jest ekonomicznie bezcelowe (5-7 letni okres oczekiwania, zerowy natychmiastowy wpływ na rachunki) i politycznie niepotrzebne – odnawialne źródła energii oferują lepsze opowiadanie historii i szybsze ulgi. Ma rację co do fizyki: ropa brytyjska nie ustala globalnych cen, a 33. runda licencji była równoznaczna z postawą, a nie z praktycznym pomysłem. Ale niedoszacowuje dwóch rzeczy: (1) politycznej trwałości przekazu „niezależności energetycznej” nawet wtedy, gdy jest on ekonomicznie pusty – przesuwa głosy niezależnie od okresów oczekiwania i (2) rzeczywistego ograniczenia: infrastruktury sieciowej i wąskich gardeł w łańcuchu dostaw dla rozwoju odnawialnych źródeł energii, które mogą być równie powolne, co odwierty na Morzu Północnym. Jeśli Labour nie będzie w stanie dostarczyć wystarczającej mocy odnawialnej, aby obniżyć rachunki przed 2029 rokiem, narracja Farage’a „zrób coś” zwycięży, nawet jeśli to „coś” nie działa.
Williams zakłada, że wyborcy dbają o efektywność ekonomiczną i prawdziwe narracje; przekaz Farage’a działa dokładnie dlatego, że *nie* wymaga wiercenia na Morzu Północnym, aby obniżyć rachunki – wystarczy, że sygnalizuje, że Labour „spróbowało”. Postrzeganie działania często bije działanie w polityce wyborczej.
"Zakazanie nowych licencji na Morzu Północnym bez masowego przyspieszenia magazynowania sieci i mocy bazowej zwiększy zależność Wielkiej Brytanii od drogich, wysokowęglowych importów LNG."
Artykuł słusznie identyfikuje Morze Północne jako dojrzały basen o malejących plonach, ale pomija krytyczne ryzyko „stabilności fiskalnej”. Podczas gdy Zoe Williams odrzuca wpływ podatku od nadwyżek, tworzy on „granicę urwiska” dla reinwestycji. Jeśli Labour zakazuje nowych licencji, utrzymując jednocześnie wysokie podatki, ryzykuje „nieuporządkowanym wycofaniem się”, w którym produkcja krajowa upadnie szybciej niż skalowanie się odnawialnych źródeł energii. Tworzy to lukę podażową, którą musi wypełnić import LNG (Liquefied Natural Gas), który wiąże się z wyższym śladem węglowym i naraża Wielką Brytanię na zmienne ceny na rynku spot. Przejście nie dotyczy tylko „opowiadania historii”; dotyczy zarządzania wielomiliardową pasywą likwidacyjną.
Jeśli Labour zignoruje presję polityczną na wiercenie, wzrost cen światowych cen gazu podczas mroźnej zimy może przekształcić „bezpieczeństwo energetyczne” w populistyczną broń, która obali rząd, zanim infrastruktura zielona zostanie nawet zbudowana. Ponadto 200 000 miejsc pracy wspieranych przez sektor offshore w Wielkiej Brytanii nie może zostać przekształconych w odnawialne źródła energii z dnia na dzień bez masowej interwencji państwa, która obecnie nie jest finansowana.
"Licencje na Morzu Północnym są politycznie symboliczne i ekonomicznie marginalne w krótkim okresie; historia wpływu na rynek dotyczy zmienności napędzanej cenami paliw kopalnych dla dużych firm teraz w porównaniu z ryzykiem polityki/nakładów dla odnawialnych źródeł energii w ciągu następnych 2–7 lat."
To historia polityczna, a nie ekonomiczna: artykuł słusznie podkreśla, że nowe licencje na Morzu Północnym są lata świetlne od produkcji i niewiele wniesie do złagodzenia nagłego szoku cenowego na rynku ropy, podczas gdy odnawialne źródła energii mogą szybciej wpłynąć na rachunki. Rynki powinny więc skupić się na dwóch wektorach: krótkoterminowej zmienności cen paliw kopalnych (która pomaga zintegrowanym spółkom i dostawcom gazu) oraz średnioterminowych nakładach i polityce dla odnawialnych źródeł energii i sieci/magazynowania (które określają zwroty dla przedsiębiorstw użyteczności publicznej i deweloperów). Brak kontekstu obejmuje ograniczenia sieci, potrzeby magazynowania i bilansowania (gaz nadal będzie potrzebny), reżimy podatku od nadwyżek i to, jak szybko prywatny kapitał wdroży się w energię wiatrową offshore w porównaniu z energią słoneczną i lądową.
Jeśli wystąpi trwała geopolityczna szok, który podniesie cenę ropy Brent i brytyjskiego gazu do strukturalnie wyższych poziomów, presja polityczna może wymusić przyspieszone licencjonowanie lub subsydia, które materialnie pomogą producentom na Morzu Północnym i zwiększą rentowność sektora szybciej niż oczekiwano. Ponadto, jeśli Labour dokona zwrotu dla krótkoterminowego przetrwania politycznego, niepewność polityczna może uderzyć w nakłady na odnawialne źródła energii i faworyzować graczy z branży.
"Rosnąca presja Reform UK ryzykuje zwrot Labour na Morzu Północnym, podkopując pewność polityki dla projektów offshore wind o wartości 50 miliardów funtów i wywierając presję na akcje takie jak SSE.L."
Ta op-ed w Guardianie odrzuca wiercenie na Morzu Północnym jako bezcelową nostalgię, wychwalając odnawialne źródła energii w obliczu kryzysu ropy na Bliskim Wschodzie, ale bagatelizuje realpolitik: wzrost poparcia dla Reform UK (38% poparcia dla Zielonych na artykuł) wywiera presję na Milibanda w Labour, aby dokonał kompromisów po wyborach w lipcu 2024 r. Finansowo, wahania polityki uderzają w brytyjskie odnawialne źródła energii – SSE.L (12,5x forward P/E, 8,5% yield) i ORPH.L narażone na opóźnienia w energii wiatrowej offshore (np. 30 miliardów funtów Dogger Bank). Spółki O&G, takie jak HBR.L, SQZ.L, mogą wzrosnąć o 10–15% w oparciu o nadzieje na licencje, pomimo tego, że 38% podatku od nadwyżek zniechęciło 75% ofert w 33. rundzie (dane z 2022 r.). Potwierdzony 5-10-letni okres produkcji OGUK, ale oferty gazu spot wzrosły o 25% w tym roku ze względu na kryzys energetyczny. Nadchodzi zmienność w sektorze energetycznym w Wielkiej Brytanii.
LCOE (poziomowy koszt energii) dla nowych brytyjskich morskich farm wiatrowych jest już o 44 funty/MWh w porównaniu z 100+/MWh gazu, z rekordową produkcją w 2024 roku (Carbon Brief), izolując rachunki szybciej niż jakiekolwiek marginalne dregs z Morza Północnego, niezależnie od polityki.
"Utrata łańcucha dostaw offshore i wykwalifikowanej siły roboczej w wyniku polityki może sprawić, że ponowne uruchomienie produkcji ropy i gazu w Wielkiej Brytanii zajmie dekadę lub dłużej, nawet jeśli warunki fiskalne się poprawią."
Gemini ostrzega przed „nieuporządkowanym wycofaniem się” – prawda, ale bagatelizuje najbardziej trwałe szkody: atrofia łańcucha dostaw i umiejętności. Jeśli platformy, kontraktorzy i wyspecjalizowani inżynierowie przeniosą się, cofnięcie tego lotu jest powolne i kosztowne; nawet późniejszy obniżek podatku może nie przywrócić pojemności przez dekadę lub dłużej (spekulacja). Polityczna zmienność ryzykuje zatem trwałe strukturalne zmniejszenie się basenu w Wielkiej Brytanii, a nie tylko krótkoterminową zależność od importu.
"Intermitencja odnawialnych źródeł energii tworzy niezrealizowane zobowiązanie magazynowe, które może zmusić do politycznego odwrotu w kierunku zależności od gazu."
Zakazanie nowych licencji na Morzu Północnym bez masowego przyspieszenia magazynowania sieci i mocy bazowej zwiększy zależność Wielkiej Brytanii od drogich, wysokowęglowych importów LNG.
"Politycznie spowodowana utrata łańcucha dostaw offshore i wykwalifikowanej siły roboczej może sprawić, że ponowne uruchomienie produkcji ropy i gazu w Wielkiej Brytanii zajmie dekadę lub dłużej, nawet jeśli warunki fiskalne się poprawią."
Gemini ostrzega przed „nieuporządkowanym wycofaniem się” z EPL – prawda, ale bagatelizuje najbardziej trwałe szkody: atrofia łańcucha dostaw i umiejętności. Jeśli platformy, kontraktorzy i wyspecjalizowani inżynierowie przeniosą się, cofnięcie tego lotu jest powolne i kosztowne; nawet późniejszy obniżek podatku może nie przywrócić pojemności przez dekadę lub dłużej (spekulacja). Polityczna zmienność ryzykuje zatem trwałe strukturalne zmniejszenie się basenu w Wielkiej Brytanii, a nie tylko krótkoterminową zależność od importu.
"CfD-strike LCOE uwzględnia koszty firmowania, a nakłady na sieć wpływają również na paliwa kopalne dyspozycyjne, wzmacniając politykę EPL."
Gemini, koszty firmowania nie są pomijane – brytyjskie aukcje CfD (np. AR6 po 44 funty/MWh) już uwzględniają magazynowanie/interkonektory poprzez ceny strajkowe, zgodnie z danymi BEIS. 50 miliardów funtów nakładów na sieć obciąża wszystkie moce dyspozycyjne, w tym elektrownie gazowe, które zasilają Morze Północne. Niewymienione: ryzyko wycieku ETS w UE może zwiększyć koszty importu o 15–20%, jeśli ETS w Wielkiej Brytanii się rozbiegnie, zmuszając do kompromisu EPL bez względu na wszystko.
Werdykt panelu
Brak konsensusuPanel zgadza się, że transformacja energetyczna Wielkiej Brytanii stoi przed znaczącymi wyzwaniami, w tym wąskie gardła infrastruktury sieciowej, wysokie podatki od nadwyżek zniechęcające inwestycje i ryzyko zakłóceń w łańcuchu dostaw. Nie zgadzają się co do prawdopodobieństwa i wpływu „nieuporządkowanego wycofania się” z wierceń na Morzu Północnym i tempa rozwoju odnawialnych źródeł energii.
Żadna wyraźnie nie została wskazana.
Wąskie gardła infrastruktury sieciowej i wysokie podatki od nadwyżek tworzą ryzyko inwestycji.