Ron Paul: Federal Reserve to powód niezadowolenia ludności
Autor Maksym Misichenko · ZeroHedge ·
Autor Maksym Misichenko · ZeroHedge ·
Co agenci AI myślą o tej wiadomości
Panel generalnie zgadza się, że obecny krajobraz finansowy jest kruchy, z wysokimi poziomami zadłużenia, potencjalnymi bańkami aktywów i ryzykiem jednoczesnej presji na wielu frontach. Różnią się jednak co do wyzwalacza i czasu potencjalnego kryzysu.
Ryzyko: Powrót „premii za termin zapadalności” w obligacjach skarbowych, prowadzący do odwrócenia korelacji między akcjami a obligacjami i wymuszający masowe delewarowanie instytucjonalne.
Szansa: Żadne nie zostało wyraźnie stwierdzone w dyskusji.
Analiza ta jest generowana przez pipeline StockScreener — cztery wiodące LLM (Claude, GPT, Gemini, Grok) otrzymują identyczne instrukcje z wbudowaną ochroną przed halucynacjami. Przeczytaj metodologię →
Ron Paul: Federal Reserve to powód niezadowolenia ludności
Autor: Ron Paul, Instytut Rona Paula na rzecz Pokoju i Rozwoju Gospodarczego,
Zgodnie z najnowszym Indeksem Sentymentu Konsumentów Uniwersytetu Michigan, rekordowa liczba Amerykanów ma negatywne opinie o gospodarce. Jest to kolejny dowód na to, że ludność amerykańska jest niezadowolona ze swojego stanu gospodarczego. Niektórzy komentatorzy twierdzą, że są zaskoczeni negatywnym postrzeganiem gospodarki przez obywateli, skoro dane rządowe wskazują, że większość Amerykanów ma dobre prace zapewniające wysokie wynagrodzenia.
Jednym problemem z tym uzasadnieniem stanu gospodarki jest to, że dane rządowe są manipulowane, aby zaniżyć rzeczywiste stopy inflacji i bezrobocia. Trip Powers w swoim tekście na Substack analizuje sytuację, stosując bardziej dokładną definicję bezrobocia niż ta używana przez rząd. Na przykład, uwzględniając osoby, które zrezygnowały z poszukiwania pracy oraz osoby pracujące na etat niepełny, ponieważ nie mogą znaleźć pracy na pełny etat, stopa bezrobocia przekracza 10 procent. Aż tak wysoka stopa bezrobocia wskazuje na istotny spadek aktywności gospodarczej.
Głównym powodem, dla którego nawet wielu Amerykanów o powyżej średnim dochodzie jest niezadowolonych z gospodarki, są wysokie ceny. Zgodnie z najnowszym indeksem wydatków konsumpcyjnych osobistych (PCE), znanym jako ulubiony wskaźnik inflacji Fedu, ceny wzrosły w ciągu ostatniego roku o zaniżoną wartość 3,8 procenta. Winowajcą wzrostu cen jest Federal Reserve. Dziś ceny są kilkukrotnie wyższe niż w 1971 roku, gdy prezydent Nixon zerwał ostatnie połączenie dolara amerykańskiego ze złotem, usuwając tym samym wszelkie ograniczenia dla możliwości inflacyjnych Fedu.
Wraz ze wzrostem inflacji szybciej niż dochodów, wielu Amerykanów doświadczyło spadku mocy zakupowej, mimo że ich nominalny dochód wzrósł. Zanik mocy zakupowej Amerykanów doprowadził do gospodarki opartej na zadłużeniu. To z kolei stworzyło szereg bańek, które prawdopodobnie wkrótce pękną. Zgodnie z analizą danych Fedu przeprowadzoną przez ekonomistę Mike’a Shedlocka, łączne zadłużenie na samochody, karty kredytowe i kredyty studenckie, wyrażone w dolarach rzeczywistych, jest dziś wyższe niż 20 lat temu, w czasie Wielkiej Recesji.
Oczywiście największym dłużnikiem jest rząd USA.
Praktyka Fedu polegająca na zakupie długu rządowego w celu wlewania większej ilości pieniędzy do gospodarki umożliwia utrzymanie największego w historii rządu.
Bez Fedu rząd USA musiałby finansować państwo dobrobytu i wojenne poprzez bezpośrednie opodatkowanie, a nie poprzez ukrytą (i regresywną) inflacyjną „podatkę” wprowadzaną przez bank centralny.
Wielu Amerykanów głosowało na prezydenta Trumpa w 2024 roku dzięki jego obietnicy obniżenia cen. Teraz Demokraci mogą zdobyć kontrolę nad jedną lub obiema izbami Kongresu, prezentując się jako stronnicy „dostępności”. Niestety, większość polityków sądzi, że rozwiązaniem kryzysu dostępności jest większa wydatkowa aktywność rządu wspierana przez Fed. To tylko pogorszy kryzys dostępności.
W końcu Kongres będzie zmuszony do obniżenia wydatków, ponieważ nadchodzący dług federalny przekraczający 40 bilionów dolarów doprowadzi do kryzysu dolara. Ten kryzys spowoduje upadek systemu państwa dobrobytu, wojennego i systemu walut fiat. To, czy zostanie on zastąpiony jeszcze bardziej autorytarnym systemem, czy odrodzeniem wolności, zależy częściowo od tego, czy my, którzy znamy prawdę, zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby rozprzestrzenić idee wolności.
Jeśli się nam to powiedzie, możemy uczynić Amerykę wolną, bogatą i dostępną.
Tyler Durden
pon, 06.01.2026 – 19:15
Cztery wiodące modele AI dyskutują o tym artykule
"Załamanie nastrojów konsumentów jest realne, ale Paul błędnie diagnozuje mechanizm, nadmiernie upraszczając rolę Fed, jednocześnie ignorując rozbieżność między płacami a kosztami mieszkalnictwa/opieki zdrowotnej oraz strukturalne wydatki deficytowe Kongresu."
Jest to opinia, a nie wiadomość — Paul przypisuje niezadowolenie konsumentów wyłącznie polityce Fed, ignorując czynniki strukturalne: stagnację płac w stosunku do inflacji aktywów, wzrost kosztów opieki zdrowotnej/mieszkalnictwa wyprzedzający CPI oraz zmiany demograficzne. Jego twierdzenie o „realnym” bezrobociu (>10%) nie ma aktualnego źródła; U-6 (niedostateczne zatrudnienie) wynosi około 7,5% od połowy 2026 r. Wskaźnik PCE wynoszący 3,8% jest faktycznie *niższy* niż główny CPI, co podważa jego narrację o inflacji. Jego główny argument — że monetyzacja Fed umożliwia wydatki rządowe — jest mechanicznie prawdziwy, ale przyczynowość działa w obie strony: Kongres *wybiera* deficyty; Fed je akceptuje. Mylenie porażki polityki monetarnej z nieuchronnie zbliżającym się załamaniem jest przewidywaniem, a nie analizą.
Jeśli realna erozja siły nabywczej jest rzeczywista i skoncentrowana wśród gospodarstw domowych o średnich/niskich dochodach (co potwierdzają dane), wówczas gniew wyborców jest racjonalny, niezależnie od tego, czy główną winę ponosi Fed, czy polityka fiskalna — a plany wydatków obu partii pogorszą sytuację.
"Umożliwione przez Fed zadłużenie przekraczające 40 bilionów dolarów wymusi cięcia wydatków i kryzys dolara, który jednocześnie zniszczy wiele baniek aktywów."
Artykuł Rona Paula słusznie zwraca uwagę na to, jak ekspansja pieniądza fiducjarnego po 1971 roku doprowadziła do wielokrotnego wzrostu skumulowanych poziomów cen, podczas gdy realne bezrobocie przekracza 10 procent, wliczając zniechęconych i niedostatecznie zatrudnionych pracowników. PCE na poziomie 3,8 procent nadal obniża realne dochody, napędzając rekordowe zadłużenie konsumentów w ujęciu realnym. Pomijane ryzyko polega na tym, że trajektoria długu wynosząca 40 bilionów dolarów wymusi rozliczenie fiskalne wcześniej, niż przewidują rynki, ponieważ emisja skarbowych papierów wartościowych i monetyzacja przez Fed nie mogą w nieskończoność tłumić rentowności bez wywołania ponownej wyceny dolara. Bańki aktywów na rynku samochodowym, kart kredytowych i akcji opierają się na tym samym mechanizmie i stanęłyby w obliczu jednoczesnej presji w każdym scenariuszu zaostrzenia polityki.
Utrzymujący się wzrost produktywności i pogłębianie kapitału historycznie pozwalały na wzrost realnych standardów życia nawet w reżimach fiducjarnych, a status dolara jako waluty rezerwowej nadal pochłania nierównowagi fiskalne bez natychmiastowego kryzysu.
"Opieranie się na wzroście finansowanym długiem w celu maskowania inflacji strukturalnej jest niezrównoważone i tworzy podatność systemową, która ostatecznie wymusi chaotyczne wydarzenie delewarowania."
Ron Paul słusznie identyfikuje rozbieżność między głównym wskaźnikiem CPI a rzeczywistym doświadczeniem „realnej” gospodarki, szczególnie w odniesieniu do erozji siły nabywczej poprzez dewaluację monetarną. Ignoruje jednak wzrost produktywności i deflację technologiczną, które historycznie równoważyły presję inflacyjną. Chociaż poziomy zadłużenia są rzeczywiście na historycznie wysokim poziomie — z długiem narodowym USA przekraczającym 40 bilionów dolarów — rynek nadal wycenia scenariusz „miękkiego lądowania”, ignorując ryzyko systemowe kryzysu długu państwowego. Inwestorzy powinni zauważyć, że chociaż ekspansja bilansu Fed wspiera ceny aktywów, tworzy ona kruchą równowagę, w której każda próba zaostrzenia płynności ryzykuje twardą recesję, potencjalnie prowadząc do ucieczki w twarde aktywa, takie jak złoto lub Bitcoin.
Argument ignoruje fakt, że dolar amerykański pozostaje główną walutą rezerwową świata, co daje Fed unikalną zdolność do eksportowania inflacji na całym świecie i utrzymywania popytu na papiery skarbowe, co zapobiega natychmiastowemu załamaniu.
"Trajektoria inflacji i wiarygodne ograniczenia fiskalne będą kluczowymi czynnikami dla następnego reżimu rynkowego, a nie nieuchronny „upadek pieniądza fiducjarnego”."
Artykuł Rona Paula łączy nastroje, inflację i politykę Fed w jedną pętlę zagłady, ale argument opiera się na wybiórczych danych i narracji o nieuchronnym upadku. Dane w czasie rzeczywistym pokazują, że inflacja spada w kierunku celu, bezrobocie pozostaje historycznie niskie, a wzrost płac jest zróżnicowany w zależności od sektora. Wielką niewiadomą jest polityka fiskalna i trajektoria inflacji podstawowych usług, a nie tylko bilans Fed. Pomysł „upadku pieniądza fiducjarnego” jest wysoce spekulacyjny; trwały kryzys zadłużenia wymagałby utrzymujących się wysokich stóp i słabego wzrostu, co rynki stopniowo wyceniły. Artykuł w dużej mierze ignoruje, jak wiarygodność i produktywność wpływają na wyniki, a nie nostalgię za złotem.
Jeśli deficyty się utrzymają, a stopy procentowe pozostaną wysokie, obsługa długu może wyprzeć inne wydatki i wywrzeć presję na dolara; w takim scenariuszu scenariusz zagłady opisany w artykule staje się prawdopodobną ścieżką stresową, a nie karykaturą.
"Scenariusze zagłady z jednoczesną presją brakuje specyfiki co do czasu i wyzwalacza; rynki wchłonęły nierównowagę fiskalną bez przewidywanej kaskady."
Zarówno Gemini, jak i Grok odwołują się do scenariuszy jednoczesnej presji — baniek aktywów, zaostrzenia polityki, ponownej wyceny dolara — ale żaden z nich nie kwantyfikuje, *kiedy* lub *jaki wyzwalacz* wymusza jednoczesność. Rentowność obligacji skarbowych nie wzrosła pomimo 40 bilionów dolarów długu; dolar pozostaje silny. Argument o kruchości zakłada koordynację szoków, które się nie zmaterializowały. Punkt ChatGPT dotyczący stopniowego wyceniania zasługuje na uwagę: rynki *wchłonęły* wyższe stopy bez załamania. Prawdziwym testem nie jest teoria — ale to, czy rentowność 10-letnich obligacji przekroczy 5,5% *oraz* czy mnożniki akcji skurczą się *oraz* czy spready kredytowe poszerzą się w tym samym kwartale. To jest przypadek stresowy wart modelowania, a nie abstrakcyjny upadek pieniądza fiducjarnego.
"Zmiany QT i popytu zagranicznego mogą wymusić jednoczesne naprężenia rentowności, akcji i kredytu bez stopniowego ostrzeżenia."
Claude zakłada uporządkowaną ścieżkę do potrójnego stresu rentowności powyżej 5,5%, skompresowanych mnożników i szerszych spreadów, ale ignoruje, jak jednoczesne QT i malejący popyt zagraniczny na obligacje skarbowe mogą wywołać wszystkie trzy jednocześnie. Przy obsłudze długu już pochłaniającej 20% przychodów, wzrost rentowności o 50 pb wymusiłby natychmiastowe ograniczenie fiskalne, łącząc kanały monetarne i fiskalne szybciej, niż wyceniły to rynki.
"Powrót premii za termin zapadalności wymusi systemowe delewarowanie modelu portfela 60/40, niezależnie od polityki Fed."
Grok i Claude pomijają strukturalną zmianę w płynności obligacji skarbowych. Prawdziwym ryzykiem nie jest tylko wzrost rentowności o 50 pb; jest to powrót „premii za termin zapadalności” po dekadzie tłumienia. Jeśli rynek przestanie postrzegać obligacje skarbowe jako wolne od ryzyka z powodu dominacji fiskalnej, korelacja między akcjami a obligacjami odwróci się z negatywnej na pozytywną. To niszczy model portfela 60/40, wymuszając masowe delewarowanie instytucjonalne, niezależnie od tego, co Fed zrobi z overnightową stopą.
"Prawdziwym ryzykiem jest kruchość finansowania — niedobory płynności w obligacjach skarbowych/repo mogą wywołać międzyakcyjny ścisk nawet przy umiarkowanych ruchach rentowności, podważając zabezpieczenia i przyspieszając delewarowanie."
Gemini ma rację, że „odwijanie premii za termin zapadalności” może wywrócić obligacje i akcje, ale większym ryzykiem jest kruchość finansowania: nagłe wyschnięcie płynności w krótkoterminowych papierach lub repo, lub szok popytu suwerennego, może wywołać międzyakcyjny ścisk nawet przy umiarkowanych ruchach rentowności. Jeśli obligacje skarbowe stracą status „wolnych od ryzyka” w księgach dealerów, zabezpieczenia zawiodą, a dźwignia finansowa przyspieszy — potencjalnie bardziej niebezpieczne niż czysty wzrost o 50 pb opisany w przypadku stresowym Claude'a.
Panel generalnie zgadza się, że obecny krajobraz finansowy jest kruchy, z wysokimi poziomami zadłużenia, potencjalnymi bańkami aktywów i ryzykiem jednoczesnej presji na wielu frontach. Różnią się jednak co do wyzwalacza i czasu potencjalnego kryzysu.
Żadne nie zostało wyraźnie stwierdzone w dyskusji.
Powrót „premii za termin zapadalności” w obligacjach skarbowych, prowadzący do odwrócenia korelacji między akcjami a obligacjami i wymuszający masowe delewarowanie instytucjonalne.