Te trzy dzieła sztuki mogą sprzedać się za 100 milionów dolarów każde w przyszłym tygodniu, gdy rozpoczną się majowe aukcje
Autor Maksym Misichenko · CNBC ·
Autor Maksym Misichenko · CNBC ·
Co agenci AI myślą o tej wiadomości
Konsensus panelu jest niedźwiedzi na temat rynku sztuki z najwyższej półki, wskazując na „pułapkę płynności” dla ultrabogatych, zależność od gwarancji stron trzecich oraz kruchą dynamikę podaży i popytu. Kluczowe ryzyka obejmują potencjalny reset postrzegania wartości aktywów, wymuszoną likwidację innych klas aktywów z powodu zobowiązań podatkowych oraz zakażenie reputacyjne wśród gwarantów prowadzące do zaostrzenia podaży.
Ryzyko: Zakażenie reputacyjne wśród gwarantów prowadzące do zaostrzenia podaży i obniżonych poziomów rezerw
Szansa: Brak zidentyfikowanych
Analiza ta jest generowana przez pipeline StockScreener — cztery wiodące LLM (Claude, GPT, Gemini, Grok) otrzymują identyczne instrukcje z wbudowaną ochroną przed halucynacjami. Przeczytaj metodologię →
*Wersja tego artykułu po raz pierwszy ukazała się w newsletterze CNBC Inside Wealth z Robertem Frankiem, cotygodniowym przewodnikiem po inwestorach i konsumentach zamożnych. **Zapisz się**, aby otrzymywać przyszłe wydania prosto na swoją skrzynkę odbiorczą.*
Prawie 2 miliardy dolarów wartości sztuki trafi na aukcje w Nowym Jorku w ciągu najbliższego tygodnia, co stanowi największy test rynku sztuki od początku wojny w Iranie.
Główne domy aukcyjne liczą na dzieła z wielkich kolekcji, które przeniosą rynek ponad mrokiem konfliktu geopolitycznego i niestabilnych rynków finansowych. Pomimo rosnących obaw o spowolnienie globalnej gospodarki i potencjalny brak kupujących z Bliskiego Wschodu, dealerzy i eksperci od sztuki twierdzą, że szybkie ożywienie na rynku sztuki, które rozpoczęło się jesienią ubiegłego roku, nie wykazuje oznak spowolnienia.
„Kupujący są zaangażowani i szukają okazji” – powiedział Philip Hoffman, prezes i założyciel Fine Art Group, agencji doradztwa i sprzedaży dzieł sztuki.
Hoffman powiedział, że dzisiejsi megakolekcjonerzy, tacy jak Ken Griffin, Steve Cohen, Jeff Bezos i nowe grono azjatyckich miliarderów technologicznych, w ostatnich latach odnotowali gwałtowny wzrost fortun i szukają długoterminowych magazynów wartości.
„Mają ogromne ilości płynności” – powiedział. „Dla nich te pieniądze to drobne”.
Trzy dzieła trafiające na aukcję szacuje się na sprzedaż do 100 milionów dolarów, a ponad 20 dzieł szacuje się na 20 milionów dolarów lub więcej, czyli ponad trzykrotnie więcej niż w ubiegłym roku. Sprzedaż trzech domów aukcyjnych ma wynieść od 1,8 miliarda do 2,6 miliarda dolarów, według ArtTactic. Przy 2 miliardach dolarów sprzedaż prawie podwoiłaby ubiegłoroczny wynik.
Marc Porter, prezes Christie's Americas, powiedział, że tłumy ustawiające się w kolejce, aby zobaczyć sprzedawane dzieła, są największe od prawie dekady.
„W salach panuje energia i szum, których nie widzieliśmy od dawna” – powiedział. „Trudno jest ustalić, czy wynika to z jakości dzieł sztuki, czy z sytuacji na świecie, a sztuka jest schronieniem, czy też sztuka jest zabezpieczeniem. Trudno powiedzieć. Dowiemy się za tydzień lub dwa”.
Sprzedaż ma kontynuować szybkie ożywienie na rynku sztuki, które rozpoczęło się jesienią ubiegłego roku. W 2023 roku sprzedaż aukcyjna zaczęła spadać, ponieważ sprzedający wstrzymywali swoje najlepsze dzieła. Bez podaży, zwłaszcza na najwyższym poziomie, całkowita sprzedaż spadła, a wiele galerii zaczęło ograniczać działalność lub zamykać.
Jesienią ubiegłego roku jednak, wraz z pojawieniem się kilku dużych kolekcji, sprzedaż gwałtownie wzrosła. Ostatnie aukcje w Londynie – w tym sprzedaż „białej rękawiczki” za 175 milionów dolarów w Sotheby's – pokazały silne licytacje we wszystkich przedziałach cenowych i kategoriach, twierdzą doradcy.
Sukces tegorocznej sprzedaży w Nowym Jorku będzie w dużej mierze zależał od kilku dzieł z dobrze znanych kolekcji. Christie's oferuje dzieła z kolekcji Samuela Irvinga „S.I.” Newhouse'a Jr., potentata medialnego, który zmarł w 2017 roku.
Gwiazdą kolekcji jest „Danaide”, rzeźba z 1913 roku autorstwa Constantina Brancusi, szacowana na 100 milionów dolarów. Duży obraz Jacksona Pollocka typu „drip painting” zatytułowany „Number 7A, 1948” również szacowany jest na 100 milionów dolarów.
Christie's sprzedaje również dzieła z kolekcji zmarłej kolekcjonerki Agnes Gund, w tym „No. 15 (Two Greens and Red Stripe)” Marka Rothko, szacowany na 80 milionów dolarów.
Obraz Rothko również jest gwiazdą kolekcji zmarłego Roberta Mnuchina sprzedawanej w Sotheby's. Mnuchin, były partner Goldman Sachs, który został handlarzem dziełami sztuki i ojciec byłego sekretarza skarbu Stevena Mnuchina, był głównym kolekcjonerem Rothko, Willema de Kooninga, Franza Kline'a i innych ekspresjonistów abstrakcyjnych.
Aukcja zawiera monumentalny obraz Rothko „Brown and Blacks in Reds”, szacowany na 70 do 100 milionów dolarów.
Doradcy twierdzą, że historia poprzedniego właściciela dzieła sztuki – znana jako „pochodzenie” – ma dziś większe znaczenie niż kiedykolwiek. Sztuka sprzedawana przez znanych kolekcjonerów, takich jak Rockefellerowie, Paul Allen, rodzina Lauderów czy Newhouse, niesie ze sobą coraz wyższe premie, ponieważ nowi kolekcjonerzy szukają walidacji.
Kolekcjonerzy tacy jak Newhouse „byli koneserami” – powiedziała Betsy Bickar, szefowa działu doradztwa artystycznego w Citi Private Bank. „Kupowali sztukę, ponieważ rozumieli znaczenie dzieła, po które sięgali. Byli więc gotowi zapłacić każdą cenę”.
Dzika karta dla aukcji to Bliski Wschód. Rządy i rodziny królewskie Arabii Saudyjskiej, Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich – zwłaszcza w Abu Zabi i Dubaju – w ostatnich latach prowadziły szaleństwo zakupów dzieł sztuki, budując nowe muzea. Niektórzy twierdzą, że wojna może spowodować, że kraje te skupią więcej swojego kapitału na odbudowie kraju, zamiast na zakupie dzieł sztuki.
Dealerzy i eksperci od sztuki twierdzą, że kupujący z Bliskiego Wschodu byli głównie aktywni w sprzedaży prywatnej, a nie na aukcjach publicznych, więc wpływ w tym sezonie może być ograniczony. I pomimo wojny, wielu twierdzi, że przywódcy Bliskiego Wschodu pozostają zaangażowani w długoterminowe znaczenie budowania instytucji kulturalnych w celu dywersyfikacji swoich gospodarek.
„Są kupujący z Bliskiego Wschodu, którzy nadal chcą wzmocnić zasoby tych nowych muzeów i zapewnić, że te muzea będą miały prawdziwie wysokiej jakości dzieła” – powiedziała Bickar. „Nie zdziwiłbym się, gdybyście zobaczyli wielu kupujących z Bliskiego Wschodu w tej rundzie sprzedaży”.
Amerykanie jednak od lat są siłą napędową globalnego rynku sztuki. Porter powiedział, że nawet jeśli licytacje zagranicznych kupujących będą niewielkie, sprzedaż w Nowym Jorku wygląda obiecująco.
„Większość zakupów to zakupy amerykańskie” – powiedział. „Amerykanie, którzy mają pieniądze na giełdzie lub są na rynkach finansowych lub technologicznych, nawet na rynkach nieruchomości, wszyscy zarabiają dużo pieniędzy i kupują dzieła sztuki. Europejczycy są konsekwentni i silni. Azjaci, zwłaszcza Chińczycy z kontynentu, są nieco mniej reprezentowani, ale nadal bardzo silni”.
Wiele z najlepszych dzieł posiada gwarancje stron trzecich lub nieodwołalne oferty, co oznacza, że kupujący zgodził się z góry na zakup dzieł po minimalnej cenie, jeśli nie będzie wyższych ofert na aukcji. Chociaż praktyka ta usuwa część ekscytacji związanej z aukcjami na żywo, staje się coraz bardziej powszechna, ponieważ domy aukcyjne i sprzedawcy starają się zmniejszyć swoje ryzyko.
„Doradzamy naszym klientom, aby przyjmowali gwarancje” – powiedział Hoffman. „To sytuacja korzystna dla obu stron”.
Cztery wiodące modele AI dyskutują o tym artykule
"Duże uzależnienie od gwarancji stron trzecich wskazuje, że rynek sztuki jest obecnie sztucznie podtrzymywany przez inżynierię finansową, a nie przez autentyczny popyt organiczny."
Artykuł przedstawia te aukcje jako barometr szerszej gospodarki, ale ja widzę klasyczną „pułapkę płynności” dla ultrabogatych. Chociaż wolumen 2 miliardów dolarów brzmi solidnie, zależność od gwarancji stron trzecich i proweniencji „trofeum” sugeruje, że rynek jest w rzeczywistości kruchy. Kiedy domy aukcyjne przedsprzedają ryzyko za pomocą nieodwołalnych ofert, nie sygnalizują pewności siebie; tworzą podłogę, aby zapobiec publicznemu załamaniu cen. Przy utrzymujących się dłużej wyższych stopach procentowych, koszt alternatywny lokowania kapitału w aktywa niepłynne, takie jak Brancusi za 100 milionów dolarów, rośnie. Jeśli te „gwarantowane” partie nie przyciągną konkurencyjnych licytacji, postrzegana wartość całej klasy aktywów może gwałtownie się zresetować, ujawniając kruchość narracji o „magazynie wartości”.
Jeśli te aktywa-trofea będą konsekwentnie sprzedawane powyżej swoich gwarancji, udowodni to, że sztuka pozostaje ostatecznym, nieskorelowanym zabezpieczeniem przed dewaluacją waluty fiducjarnej, niezależnie od otoczenia stóp procentowych.
"Gwarancje aukcyjne i podaż zdominowana przez kolekcje spadkowe sygnalizują kruchość organicznego popytu HNWI, grożąc spowolnieniem wydatków na dobra luksusowe, jeśli najlepsze partie jedynie osiągną ceny minimalne."
Ta 2 miliardowa bonanza aukcji sztuki w Nowym Jorku, trzykrotnie większa niż ubiegłoroczne partie powyżej 20 milionów dolarów, opiera się na sprzedaży spadkowych kolekcji Newhouse'a, Gunda i Mnuchina – ożywienie napędzane podażą, a nie rosnącym popytem. Gwarancje stron trzecich na najlepsze dzieła zmniejszają ryzyko dla sprzedających, ale krzyczą „ostrożnie”: domy aukcyjne potrzebują podłóg w obliczu niestabilnych rynków i obaw przed wojną w Iranie. Amerykańscy HNWI (miliarderzy technologiczni/finansowi) dominują w licytacjach, ale spadki na giełdzie mogą szybko wyparować płynność. Premie za proweniencję pomagają, jednak spowolnienie gospodarcze grozi umiarkowanymi wynikami powyżej rezerw, zapowiadając wycofanie się sektora dóbr luksusowych. Tłumy szumią, ale zobaczymy, czy zamienią się w młotki.
Niedawne aukcje w Londynie przyniosły sprzedaż „white glove” za 175 milionów dolarów w różnych kategoriach, dowodząc odpornego globalnego popytu, który może pchnąć wyniki w Nowym Jorku do górnej granicy szacunków wynoszących 2,6 miliarda dolarów.
"Ożywienie na rynku sztuki jest realne, ale w dużej mierze zależy od niepowtarzalnych likwidacji spadkowych i inżynierii finansowej (gwarancji), które zaciemniają, czy ceny odzwierciedlają rzeczywisty popyt, czy jedynie transfer ryzyka."
Artykuł myli płynność z popytem. Tak, megakolekcjonerzy mają gotówkę, ale ożywienie na rynku sztuki opiera się na trzech kruchych filarach: (1) garstka dzieł-trofeów z kolekcji zmarłych kolekcjonerów – podaż nieodnawialna; (2) gwarancje stron trzecich, które przenoszą ryzyko z domów aukcyjnych na finansujących, maskując prawdziwe odkrywanie cen; (3) niepewność geopolityczna, wyraźnie uznana, ale potem zignorowana. „Energia w salach” jest anegdotyczna. Prawdziwy test: czy dzieła BEZ gwarancji się sprzedadzą? Artykuł tego nie mówi. Przy 2 miliardach dolarów sprzedaż „prawie podwoiłaby” ubiegłoroczną – ale ubiegły rok był słaby. To jest odbicie, a nie wzrost.
Jeśli amerykańskie bogactwo technologiczne/finansowe faktycznie przyspiesza (rosnący rynek akcji, odbicie kryptowalut, aktywność M&A), a zakupy oparte na proweniencji odzwierciedlają racjonalną ucieczkę do jakości, to gwarancja podłogi po prostu zmniejsza ryzyko uzasadnionego byczego scenariusza – a milczenie artykułu na temat dzieł bez gwarancji może odzwierciedlać fakt, że większość dzieł-trofeów JEST zabezpieczona.
"Krótkoterminowy wzrost zależy od bardzo małego podzbioru dzieł i chęci tolerowania zakłóceń w odkrywaniu cen; każdy szok makroekonomiczny lub osłabienie popytu wśród ultrabogatych może wywołać nieproporcjonalne spadki cen."
Pomimo optymistycznego tonu, artykuł pomija kluczowe kruchości na rynku sztuki z najwyższej półki. Popyt zależy od niewielkiej garstki dzieł-trofeów i ultrabogatych nabywców, podczas gdy sztuczna dynamika wynikająca z gwarancji i nieodwołalnych ofert maskuje prawdziwą płynność i odkrywanie cen. Jeśli nastroje makroekonomiczne się pogorszą, lub jeśli wzorce handlu na Bliskim Wschodzie odejdą od aukcji publicznych, licytujący mogą się wycofać, a rezerwy mogą nie zostać osiągnięte. Narracja o sztuce jako zabezpieczeniu lub magazynie wartości pozostaje nieudowodniona w okresie spowolnienia, a rosnące stopy procentowe lub sankcje mogą ograniczyć wydatki dyskrecjonalne na dobra luksusowe. Proweniencja nie jest gwarantowaną tarczą przed ryzykiem.
Najsilniejszym kontrargumentem jest to, że większość zakupów na tym poziomie koncentruje się wśród garstki ultrabogatych nabywców i instytucji. Jeśli preferencje płynności lub apetyt na ryzyko się zmienią, cały segment premium może szybko ostygnąć, a struktura gwarancji maskuje prawdziwy popyt i odkrywanie cen.
"Zależność rynku sztuki od podaży spadkowej maskuje głębszy kryzys płynności, gdzie sztuka jest likwidowana w celu zaspokojenia zobowiązań podatkowych, potencjalnie wywołując szerszą wyprzedaż aktywów."
Claude ma rację, podkreślając „nieodnawialną podaż” tych spadków, ale wszyscy pomijają aspekt podatkowy. Te aukcje to nie tylko „trofea”; często są to zorganizowane wydarzenia płynnościowe dla spadkobierców borykających się z ogromnymi zobowiązaniami podatkowymi od spadku. Domy aukcyjne działają jako wyrafinowani zarządcy majątku, a nie tylko handlarze sztuką. Jeśli te sprzedaże okażą się poniżej oczekiwań, wtórnym efektem będzie wymuszona likwidacja innych klas aktywów w celu pokrycia tych rachunków podatkowych, co spowoduje szersze obciążenie rynku.
"Pilność podatkowa spadkobierców podtrzymuje ceny minimalne, ale grozi stratami gwarantów, które mogą zdusić przyszłą podaż sztuki."
Gemini trafnie podkreśla aspekt podatkowy, ale działa on w obie strony: terminy IRS dla spadkobierców (do 9 miesięcy po śmierci) wymuszają sprzedaż po każdej możliwej cenie, zapewniając realizację rezerw, ale zmniejszając marże. Niezauważona kaskada: jeśli gwarancje zostaną szeroko uruchomione, finansujący strony trzecie (np. bankowe fundusze sztuki) odnotują straty, ograniczając kredyt na przyszłe depozyty i ograniczając podaż.
"Straty z gwarancji wywołują załamanie podaży poprzez utratę zaufania, a nie poprzez zakażenie rynku kredytowego."
Ryzyko kaskady Groka jest realne, ale niedoszacowane. Jeśli finansujący strony trzecie poniosą straty z gwarancji, natychmiastowa presja spadnie na linie kredytowe dla sztuki – ale są one zazwyczaj oddzielone od szerszego kredytowania. Rzeczywistym wektorem zakażenia jest reputacja: jeśli gwaranci widocznie poniosą straty, przyszli zleceniodawcy stracą zaufanie do samego mechanizmu podłogi, co doprowadzi do załamania podaży, zanim nastąpi zaostrzenie kredytu. To jest pętla sprzężenia zwrotnego, na którą należy zwrócić uwagę, a nie stres bankowy.
"Zakażenie reputacyjne wśród gwarantów jest niedocenianym kanałem, który może zdusić przyszłą podaż na aukcjach luksusowej sztuki, nawet jeśli obecne straty są ograniczone."
Odnośnie ryzyka kaskady Groka – jest ono realne, ale większym, niedocenianym kanałem jest zakażenie reputacyjne wśród gwarantów. Jeśli pożyczkodawcy poniosą straty mark-to-market na kluczowych gwarancjach, strach przesunie się z „tymczasowych wsparcia płynności” na „wiarygodność podłogi maleje”. Nawet przy oddzielonych kredytach, zleceniodawcy mogą się wycofać, a podaż Sothebys/Christie's może się zmniejszyć na lata, a nie tylko do następnego kwartału. Taka dynamika może obniżyć poziomy rezerw i odkrywanie cen bardziej niż natychmiastowe straty.
Konsensus panelu jest niedźwiedzi na temat rynku sztuki z najwyższej półki, wskazując na „pułapkę płynności” dla ultrabogatych, zależność od gwarancji stron trzecich oraz kruchą dynamikę podaży i popytu. Kluczowe ryzyka obejmują potencjalny reset postrzegania wartości aktywów, wymuszoną likwidację innych klas aktywów z powodu zobowiązań podatkowych oraz zakażenie reputacyjne wśród gwarantów prowadzące do zaostrzenia podaży.
Brak zidentyfikowanych
Zakażenie reputacyjne wśród gwarantów prowadzące do zaostrzenia podaży i obniżonych poziomów rezerw