Trzy debaty, które Amerykanie toczą od 250 lat
Autor Maksym Misichenko · ZeroHedge ·
Autor Maksym Misichenko · ZeroHedge ·
Co agenci AI myślą o tej wiadomości
Panel generalnie zgadza się, że obecna polaryzacja polityczna i tarcia instytucjonalne zwiększają niepewność rynkową i zmienność, szczególnie wokół środowisk regulacyjnych i orzeczeń Sądu Najwyższego. Chociaż precedens historyczny pokazuje, że rynki mogą się dostosować, częstotliwość i intensywność współczesnych sporów mogą prowadzić do wyższych premii za ryzyko dla akcji krajowych.
Ryzyko: Kwestionowana legitymacja Sądu Najwyższego i zwiększona niepewność polityczna prowadząca do wyższych premii za ryzyko dla akcji krajowych.
Szansa: Brak jasnego konsensusu co do możliwości.
Analiza ta jest generowana przez pipeline StockScreener — cztery wiodące LLM (Claude, GPT, Gemini, Grok) otrzymują identyczne instrukcje z wbudowaną ochroną przed halucynacjami. Przeczytaj metodologię →
Trzy debaty, które Amerykanie toczą od 250 lat
Autorstwa Lawrence'a Wilsona dla The Epoch Times,
George Washington wyruszył na zachód z Filadelfii na czele 13 000 żołnierzy, z misją, która miała wystawić jego przywództwo na próbę jak żadna wcześniejsza kampania.
Ci ludzie nie byli żołnierzami Armii Kontynentalnej. Byli to obywatelscy milicjanci – protoplaści Gwardii Narodowej – powołani z Wirginii, Pensylwanii, Maryland i New Jersey. A Waszyngton nie był już tylko generałem. Był prezydentem Stanów Zjednoczonych.
Rok 1794, a Waszyngton podjął jedną z najbardziej brzemiennych w skutki decyzji swojej prezydentury: użyć siły zbrojnej przeciwko współobywatelom Amerykanom.
Kongres, desperacko potrzebujący dochodów na spłatę długów wojennych, uchwalił podatek od whiskey. Rolnicy zbożowi z zachodniej Pensylwanii uznali ten podatek za niemoralny i niesprawiedliwy.
Protestujący atakowali agentów skarbowych, niszczyli własność rolników płacących podatki i oddawali strzały, które zabiły lokalnego milicjanta.
Stając się coraz śmielsi, tworzyli transparenty na „słupach wolności” z hasłami takimi jak „Równe podatki i bez akcyzy” oraz „Wolność albo śmierć”.
Przez dwa lata Waszyngton szukał pokojowego rozwiązania. Ale kiedy 5000 rebeliantów zebrało się pod Pittsburghiem, grożąc zdobyciem miasta, wiedział, że nadszedł czas działania.
Ostatecznie Rebelia Whiskey zakończyła się antyklimatycznie, nie powodując dalszej przemocy.
Jednak ponad 200 lat później Amerykanie nadal ostro spierają się o podstawowe pytania dotyczące rządu.
Kiedy prezydent ma uzasadnienie do mobilizacji Gwardii Narodowej? W którym momencie protest staje się buntem? Co liczy się jako wolność słowa?
Niektóre fundamentalne kwestie zostały rozstrzygnięte ufundowania narodu, powiedział panel uczonych The Epoch Times. Ale więcej pozostało nierozstrzygniętych. A Amerykanie nadal debatują nad tymi samymi kwestiami dzisiaj.
Nierozwiązane pytania
Ameryką będą rządzić ludzie. Deklaracja Niepodległości to ustanowiła, a Konstytucja to ratyfikowała.
Abraham Lincoln później streścił amerykańskie credo w zaledwie 10 słowach w swojej mowie gettysburskiej: „rząd ludu, przez lud, dla ludu”.
Ale co to znaczy?
„Pytanie brzmi: kim jest lud?” – powiedział David A. Bateman, docent nauk politycznych na Uniwersytecie Cornella.
Pierwsze stany nie mogły zgodzić się w spolaryzowanej kwestii niewolnictwa, więc pominęły definicję obywatelstwa w Konstytucji, powiedział Bateman The Epoch Times. Obywatelstwo nie zostało zdefiniowane aż do 1868 roku, kiedy to po zaciętej debacie ratyfikowano 14. Poprawkę.
„Ojcowie Założyciele napisali bardzo krótki, zwięzły, zwięzły dokument i pozostawili wiele niedopowiedzianego” – powiedział J. Edwin Benton, profesor nauk politycznych i administracji publicznej na Uniwersytecie Południowej Florydy.
„Zamierzali, aby przyszłe pokolenia mogły wziąć te podstawowe zasady i je rozwinąć” – powiedział Benton The Epoch Times.
Oto trzy rzeczy, o które Amerykanie nadal się kłócą.
Ile władzy mają prezydenci?
Prezydent Donald Trump zmobilizował Gwardię Narodową Illinois w październiku 2025 roku, twierdząc, że obiekty federalne padły ofiarą skoordynowanego ataku ze strony grup przemocy, których celem było utrudnianie egzekwowania prawa imigracyjnego.
Trump powołał się na prawo federalne zezwalające prezydentowi na rozmieszczenie Gwardii Narodowej w celu stłumienia inwazji lub buntu, lub egzekwowania prawa, gdy zwykłe władze nie są w stanie tego zrobić.
Dwa dni później gubernator Illinois JB Pritzker i inni złożyli pozew federalny, argumentując, że zarządzenie Trumpa narusza suwerenność Illinois.
Sąd Najwyższy zgodził się, stwierdzając, że administracja nie przedstawiła źródła autorytetu, które pozwoliłoby wojsku na egzekwowanie prawa w Illinois.
Trump nie jest pierwszym prezydentem USA oskarżonym o nadużycie władzy.
Debaty na temat granic władzy prezydenckiej sięgają samych początków prezydentury, powiedział Matthew Wilson, docent nauk politycznych na Southern Methodist University, The Epoch Times.
„Hamilton i Jefferson mieli bardzo różne poglądy na centralność i pożądanie władzy wykonawczej w naszym systemie politycznym, i to nadal jest punkt zapalny” – powiedział Wilson.
Hamilton opowiadał się za silniejszą władzą wykonawczą. Jefferson preferował słabszą rolę. Sto lat później Theodore Roosevelt i William Howard Taft kontynuowali debatę na ten sam temat.
Roosevelt uważał, że cała biała przestrzeń w Konstytucji powinna być wypełniona przez prezydenta.
„Nie tylko [prezydenta] prawo, ale i jego obowiązek było zrobić wszystko, czego wymagały potrzeby Narodu, chyba że takie działanie było zakazane przez Konstytucję lub prawa” – napisał Roosevelt w swojej autobiografii.
Taft miał przeciwne zdanie. Czytał Konstytucję jak aptekarz czyta receptę.
„Prezydent nie może wykonywać żadnej władzy, której nie można uczciwie i rozsądnie przypisać do jakiegoś konkretnego upoważnienia” – napisał Taft. Każde prawo musiało być jasno określone w Konstytucji lub w akcie Kongresu.
Większość prezydentów opowiedziała się po stronie Roosevelta. Wielu zostało zablokowanych przez Kongres lub Sąd, i szeroko krytykowanych przez przeciwników.
Prezydenci Lincoln, Franklin Roosevelt, Truman, Nixon, Clinton, George W. Bush, Obama i Biden również dołączyli do Trumpa w blokowaniu ich działań wykonawczych przez Sąd Najwyższy.
Kiedy Jefferson przekroczył granice urzędu, dokonując zakupu Luizjany bez wcześniejszego uzyskania zgody Kongresu, John Adams powiedział, że Jefferson stał się najbardziej federalistycznym z federalistów. Było to znaczone jako obelga, sugerująca, że Jefferson porzucił własne zasady i zmienił strony.
Andrew Jackson został skrytykowany przez Kongres za manipulowanie polityką fiskalną po przeniesieniu funduszy z banku narodowego do banków stanowych.
Krytycy nazwali 16. prezydenta „Królem Lincolnem” za jego rozległe użycie władzy podczas Wojny Secesyjnej, w tym zawieszenie habeas corpus i wydanie Proklamacji Emancypacji.
Przeciwnicy New Deal Franklina D. Roosevelta nazwali go „faszystowską reglamentacją”.
„To nie jest tylko historia o Donaldzie Trumpie” – powiedział Wilson The Epoch Times. „To znacznie dłuższy wzorzec w historii Ameryki”.
Jaka jest rola Sądu Najwyższego?
Sąd Najwyższy orzekł w sprawie Dobbs v. Jackson Women’s Health Organization w czerwcu 2022 roku, uchylając to, co było postrzegane jako prawo do aborcji w Stanach Zjednoczonych.
Protestujący zebrali się w dusznej gorączce, aby wyrazić swoje niezadowolenie.
Senator Ron Wyden (D-Ore.) wezwał później do powiększenia składu Sądu do 15 członków „w następstwie niedawnych orzeczeń uchylających dziesięciolecia precedensów”. Inni nazwali obecny skład „sądem po legitymizacji”.
Jednak 50 lat wcześniej Roe v. Wade wywołało oburzenie, uchylając wieloletnie prawa stanowe zakazujące aborcji.
Wówczas prezes Sądu William Rehnquist powiedział, że orzeczenie pachniało „legislacją sądową”. Inni nazwali to aktywizmem sądowym.
Sędzia Byron White powiedział, że Sąd po prostu stworzył „nowe prawo konstytucyjne dla ciężarnych matek”.
Amerykanie od wieków nie zgadzają się z orzeczeniami Sądu Najwyższego.
Konstytucja poświęca tylko 378 słów Sądowi Najwyższemu, ułamek tego, co zostało przeznaczone dla innych gałęzi władzy. Z biegiem lat Sąd sam wypełnił ten opis stanowiska.
Na przykład Marbury v. Madison ustanowił zasadę kontroli sądowej, która daje Sądowi prawo do ustalania, czy prawa lub działania prezydenckie naruszają Konstytucję.
Andrew Jackson odmówił egzekwowania Worcester v. Georgia w 1832 roku. Lincoln zrobił to samo z decyzją Ex parte Merryman w 1861 roku.
Franklin Roosevelt zaproponował dodanie sześciu sędziów do Sądu w 1937 roku – ruch powszechnie postrzegany jako próba zmiany jego równowagi ideologicznej.
Niedawno Joe Biden, jako prezydent, wezwał Kongres do nałożenia kadencyjności na sędziów Sądu Najwyższego.
Sąd Najwyższy miał być cichą gałęzią rządu, według Davida Schultza, profesora nauk politycznych i studiów prawniczych na Hamline University.
„Cytując Alexandra Hamiltona w Federalistach, Sąd Najwyższy byłby ‘najmniej niebezpieczną gałęzią’” – powiedział Schultz The Epoch Times.
Ale Sąd często musi radzić sobie z pustymi miejscami w Konstytucji, a to jest prawie zawsze kontrowersyjne, powiedział.
Jak „wolna” jest wolność słowa?
Riley Gaines, była sportsmenka uniwersytecka i rzeczniczka rezerwowania sportów kobiecych dla biologicznych kobiet, została zaproszona do przemówienia na San Francisco State University w kwietniu 2023 roku. Protestujący zakłócili wydarzenie, a następnie zaatakowali Gaines, gdy próbowała opuścić kampus.
Miesiąc wcześniej wykład konserwatywnego sędziego federalnego w Stanford Law School został przerwany i skrócony przez protestujących studentów. Sędzia Kyle Duncan został zaproszony do przemówienia przez kampusowe Federalist Society. Turning Point USA i Heritage Foundation potępiły te incydenty jako ataki na wolność słowa.
W kwietniu 2024 roku Asna Tabassum, najlepsza absolwentka Uniwersytetu Południowej Kalifornii, nie mogła przemawiać na uroczystościach z powodu obaw o bezpieczeństwo. Anulowanie nastąpiło po tym, jak grupy proizraelskie zarzuciły Tabassum promowanie antysemickich poglądów i popieranie zniesienia państwa Izrael.
W 2025 roku New York University i Massachusetts Institute of Technology zdyscyplinowały studentów-mówców, którzy wygłosili nieautoryzowane uwagi podczas przemówień inauguracyjnych. Obaj studenci scharakteryzowali działania wojenne w Strefie Gazy jako ludobójstwo. Council on American-Islamic Relations i grupa praw człowieka PEN skrytykowały działania uniwersytetów jako zagrożenie dla wolności słowa.
Sama koncepcja wolności słowa została zapoczątkowana przez wydarzenie podobne do naszych współczesnych starć o wolność wypowiedzi.
„Idea wywodzi się z procesu Johna Petera Zengera” – powiedział Schultz.
Zenger został osądzony za zniesławienie w 1733 roku – ponad 40 lat przed Deklaracją Niepodległości – po wydrukowaniu gazety krytycznej wobec gubernatora Nowego Jorku. Ława przysięgłych uniewinniła Zengera.
To ustanowiło wolności słowa i prasy, które zostały później włączone do Konstytucji.
Ale istnieją pewne ograniczenia, powiedział Ken Kollman, profesor polityki na Uniwersytecie Notre Dame.
„Sądy od dawna wyznaczają granice między mową chronioną konstytucyjnie a mową, która nie jest” – powiedział Kollman The Epoch Times.
Wyznaczanie tych granic często wywoływało kontrowersje.
W 1798 roku, gdy Ameryka była na skraju wojny z Francją, Kongres uchwalił ustawy o cudzoziemcach i podburzaniu.
Prawa te zezwalały prezydentowi na deportację cudzoziemców lub uwięzienie ich podczas wojny. Inne prawo uczyniło przestępstwem „drukowanie, wygłaszanie lub publikowanie... jakiegokolwiek fałszywego, oszczerczego i złośliwego pisma” o rządzie.
Bateman widzi dziś echa tego w deportacji aktywistów o niepopularnych poglądach.
„Wszyscy w zasadzie popierają wolność słowa” – powiedział Wilson. „Pytanie brzmi: kto jest gotów popierać ją w praktyce, gdy staje się to trudne, niewygodne lub obraźliwe?”
Sygnały dobrego zdrowia
Czy wolność słowa działa dzisiaj dobrze? Nie, mówi Kollman. „Żyjemy w momencie, w którym niegdyś wspólna idea ochrony otwartej i wolnej debaty jest erodowana przez nasze podziały partyjne [i] inne społeczne”.
Ale potrzebujemy ożywionej debaty, zgodzili się uczeni. Od tego zależy przyszłość kraju.
„Zachęcanie, pielęgnowanie i ochrona instytucji i procesów, które sprzyjają otwartej i wolnej debacie, są kluczowe dla przetrwania demokracji liberalnej” – powiedział Kollman.
„Akceptuj konflikt. Akceptuj gorące, nieograniczone argumenty. I przestań próbować narzucać etykietę tego, jak to powinno wyglądać – której główną funkcją jest jego ograniczenie” – powiedział Bateman.
Wilson powiedział: „Amerykanie powinni myśleć o swojej odpowiedzialności jako obywateli.
„Jednym z jasnych przekonań Ojców Założycieli było to, że Republika może przetrwać i być zdrowa tylko wtedy, gdy będzie miała cnotliwych, poinformowanych i zaangażowanych obywateli”.
Tyler Durden
Sob, 30.05.2026 - 21:00
Cztery wiodące modele AI dyskutują o tym artykule
"Utrzymujące się tarcia instytucjonalne wynikające z tych trzech nierozstrzygniętych debat będą utrzymywać premie za ryzyko akcji na podwyższonym poziomie co najmniej do 2028 roku."
Artykuł przedstawia powtarzające się spory konstytucyjne dotyczące władzy wykonawczej, władzy sądowniczej i ograniczeń wolności słowa jako normalne cechy zarządzania USA od 1794 roku. Dla rynków oznacza to chroniczną niepewność polityczną, a nie ostrą kryzys. Powtarzające się starcia dotyczące rozmieszczenia Gwardii Narodowej, groźby zmian w składzie Sądu Najwyższego i zasady dotyczące wolności słowa na kampusach zwiększają prawdopodobieństwo nagłych zmian regulacyjnych w energetyce, egzekwowaniu prawa imigracyjnego i moderacji treści w technologii. Inwestorzy powinni uwzględnić wyższą zmienność wokół kadencji Sądu Najwyższego i cykli wyborów środka kadencji. Historia pokazuje, że rynki się dostosowały, ale obecna częstotliwość postępowań sądowych dodaje koszty tarcia, których nie było w wcześniejszych epokach.
Artykuł nie docenia tego, jak dzisiejsze hiperpartyjne media i platformy społecznościowe wzmacniają każdy spór daleko poza XIX-wieczne poziomy, potencjalnie prowadząc do trwałego odpływu kapitału z aktywów USA, czego wcześniejsze epizody nigdy nie wywołały.
"Precedens historyczny dla debaty konstytucyjnej nie oznacza, że obecna instytucjonalna zdolność do rozwiązania tych debat pozostaje nienaruszona – krytyczna luka, której artykuł nie porusza."
Ten artykuł jest esejem historycznym, a nie wiadomościami finansowymi. Przedstawia trzy debaty konstytucyjne – władza prezydencka, kontrola sądowa i wolność słowa – jako powtarzające się 250-letnie wzorce. Ukryte przesłanie: obecne napięcia są normalne, a nie bezprecedensowe. Ale artykuł myli precedens historyczny z rozwiązaniem. Rebelia Whisky zakończyła się pokojowo; współczesna polaryzacja nie. Artykuł nie dostarcza danych o stresie instytucjonalnym, implikacjach rynkowych ani o tym, czy dzisiejsze podziały przekraczają historyczne normy. To uspokajająca narracja, a nie analiza. Dla inwestorów prawdziwe pytanie brzmi nie czy te debaty są stare – ale czy instytucjonalna zdolność do ich rozwiązania się pogarsza.
Artykuł może mieć rację, że te napięcia są strukturalne, a nie patologiczne – Ameryka przetrwała znacznie gorsze rzeczy (Wojna Secesyjna, Wielki Kryzys, Wietnam). Traktowanie obecnego konfliktu jako wyjątkowego może być samo w sobie błędem.
"Przejście od debaty o polityce do kwestionowania legitymacji sędziów konstytucyjnych zwiększa „premia za ryzyko instytucjonalne” dla akcji w USA, prawdopodobnie prowadząc do kompresji mnożników."
Artykuł przedstawia obecne tarcie instytucjonalne jako stałą historyczną, ale ta analiza ignoruje skumulowany wpływ współczesnej polaryzacji algorytmicznej i erozji „zaufania instytucjonalnego” jako aktywa handlowego. Chociaż artykuł poprawnie identyfikuje powtarzającą się naturę nadużyć władzy wykonawczej i sądowniczej, pomija zmianę strukturalną: przeszliśmy od debaty o polityce do debaty o legitymacji samych sędziów. Dla rynków ta zmienność premii za „praworządność” jest kluczowa. Jeśli autorytet Sądu Najwyższego jest konsekwentnie kwestionowany, przewidywalność środowisk regulacyjnych – niezbędna do długoterminowej alokacji kapitału w sektorach takich jak energetyka i technologia – faktycznie wyparowuje, prowadząc do wyższej premii za ryzyko dla akcji krajowych w porównaniu do bardziej stabilnych jurysdykcji.
Najsilniejszym argumentem przeciwko temu jest to, że rynki amerykańskie historycznie prosperowały właśnie dzięki temu niechlujnemu, zdecentralizowanemu tarciu, które zapobiega całkowitemu przejęciu władzy przez jedną gałąź, co jest powszechne w bardziej „stabilnych” reżimach autokratycznych.
"Krótkoterminowe ryzyko polityczne i napięcia instytucjonalne rosną szybciej, niż sugeruje artykuł, prawdopodobnie zwiększając zmienność i premie za ryzyko dla akcji w USA."
Chociaż artykuł przedstawia debaty Ameryki jako odporny, trwający projekt, pomija, jak polaryzacja i tarcia instytucjonalne nasiliły się od 2020 roku. Anecdota o Rebelii Whisky to starożytna historia; dzisiejsze napięcia koncentrują się wokół władzy wykonawczej, jurysdykcji międzystanowej i legitymacji Sądu Najwyższego – czynników, które cicho podnoszą niepewność polityczną. Artykuł pomija dane dotyczące zaufania publicznego i wrażliwość rynków na odwrócenia regulacyjne, spory budżetowe i orzeczenia sądowe. Jeśli konflikt polityczny przekłada się na wiarygodną paraliż polityczny lub szoki antymajorytarne, premia za ryzyko akcji pozostanie podwyższona, a zmienność może pozostać uporczywa, nawet jeśli siły strukturalne utrzymają długoterminowy wzrost.
Jednak krytycy mogliby argumentować, że zaufanie publiczne do instytucji pozostaje stosunkowo wysokie, a rynki historycznie wyceniały epizodyczne szoki. Przejściowe zaognienie polityczne może nie uzasadniać trwałego negatywnego poglądu.
"Powtarzające się postępowania sądowe wynikające ze sporów konstytucyjnych mierzalnie zwiększają koszty zgodności i opóźniają wydatki kapitałowe w sektorach regulowanych."
Claude traktuje artykuł jako czystą historię bez sygnału rynkowego, jednak powtarzające się blokady sądowe działań wykonawczych już podniosły wydatki na obsługę prawną i zgodność w sektorach energetycznym i technologicznym o kilkanaście procent w spornych stanach. To nie są abstrakcyjne tarcia; pojawiają się w danych o opóźnionych zezwoleniach i wyższych założeniach WACC dla wieloletnich projektów. Traktowanie każdego starcia jako szumu tła nie docenia skumulowanego obciążenia dla przyszłych inwestycji.
"Opóźnienia w postępowaniach sądowych są realne, ale to, czy znacząco poszerzają premie za ryzyko akcji, zależy od tego, czy rynki już je uwzględniły w wycenach."
Punkt danych Groka dotyczący zezwoleń jest konkretny, ale myli korelację z przyczynowością. Opóźnione projekty energetyczne w spornych stanach odzwierciedlają *ryzyko prawne*, a niekoniecznie wyższy WACC na całym rynku. Prawdziwy test: czy przyszłe mnożniki sektora energetycznego odzwierciedlają to obciążenie, czy też zostało ono już uwzględnione w cenie? Jeśli wyceny SPY i XLE nie uległy kompresji w porównaniu do historycznych bazowych poziomów niepewności prawnej, tarcie może być uwzględnione w cenie. Potrzebujemy rzeczywistych rewizji prognoz wydatków kapitałowych, a nie wniosków z opóźnień w wydawaniu zezwoleń.
"Niestabilność instytucjonalna wymusza systemowe zwiększenie premii za ryzyko akcji, wykraczając poza obawy dotyczące wydatków kapitałowych w poszczególnych sektorach."
Claude, tracisz z oczu szerszy obraz, żądając rewizji prognoz wydatków kapitałowych. Rynek nie wycenia „ryzyka prawnego” poprzez indywidualne ujawnienia spółek; wycenia je poprzez premię za ryzyko akcji (ERP). Gdy legitymacja instytucjonalna jest kwestionowana, stopa dyskontowa dla wszystkich przepływów pieniężnych krajowych musi wzrosnąć. Jeśli Sąd Najwyższy stanie się polem bitwy partyjnej, premia za „praworządność”, która historycznie uzasadniała dominację rynku USA nad rynkami wschodzącymi, ulega strukturalnej erozji, niezależnie od mnożników sektorowych.
"ERP nie poszerzy się automatycznie; wpływ jest heterogeniczny w zależności od sektorów i czasu, napędzany czynnikami makroekonomicznymi i globalnymi przepływami kapitału, a nie pojedynczą zmienną „praworządności”."
Centralne twierdzenie Gemini, że „premia za praworządność” automatycznie poszerza ERP, pomija kanały transmisji. Premie za ryzyko akcji zależą od wzrostu, inflacji i ryzyka systemowego, a nie od pojedynczej zmiennej politycznej. Dywersyfikacja i globalne przepływy kapitału mogą absorbować wstrząsy krajowe; ERP może poszerzyć się w niektórych sektorach i zwęzić w innych. Zmienna w czasie skłonność do ryzyka i względne dynamiki bezpiecznych przystani mogą osłabić lub opóźnić jednolite przeliczenie wartości na całym rynku.
Panel generalnie zgadza się, że obecna polaryzacja polityczna i tarcia instytucjonalne zwiększają niepewność rynkową i zmienność, szczególnie wokół środowisk regulacyjnych i orzeczeń Sądu Najwyższego. Chociaż precedens historyczny pokazuje, że rynki mogą się dostosować, częstotliwość i intensywność współczesnych sporów mogą prowadzić do wyższych premii za ryzyko dla akcji krajowych.
Brak jasnego konsensusu co do możliwości.
Kwestionowana legitymacja Sądu Najwyższego i zwiększona niepewność polityczna prowadząca do wyższych premii za ryzyko dla akcji krajowych.