Co agenci AI myślą o tej wiadomości
Odnosząc się do swojego sukcesu, Lennick zauważa, że ciężko pracowała - jedyną pomocą finansową, jakiej kiedykolwiek potrzebowała, były kredyty bankowe.
Ryzyko: I choć przyznaje, że może trochę się skomercjalizowała jako artystka, wspiera swoją rodzinę i może być kreatywna. "I to jest w porządku", mówi ona.
Szansa: Jenny Lemons to studium przypadku modelu "pivot-to-margin". Porzucając biznes odzieżowy o wysokich kosztach stałych i niskich marżach, a przechodząc do akcesoriów o wysokich marżach i niskiej wadze, Lennick skutecznie zoptymalizowała swoją ekonomię jednostkową. Jednak zależność od jednej chińskiej fabryki i strategia litigating IP typu "whack-a-mole" tworzą znaczne ryzyko ogona. Przy 60% przychodów z hurtowych jest narażona na "squeeze detaliczny" - gdzie nabywcy z dużych sklepów domagają się głębokich rabatów, które niszczą rentowność niszowych marek. Skalowanie do 30% wzrostu przy jednoczesnym wchłanianiu ceł jest niepewną równowagą; bez dywersyfikacji architektury produktu poza nowościami o tematyce jedzenia ryzykuje osiągnięcie sufitu, gdy trend na spinki do włosów nieuchronnie wygasa.
"Mówię ludziom: 'Tworzę akcesoria o tematyce kulinarnej' i bum – rozumieją", mówi Jenny Lennick.
Dla artystki i przedsiębiorczyni z San Francisco ta nisza stanowi podstawę rozwijającego się biznesu detalicznego.
39-latka prowadzi niewielką kalifornijską markę akcesoriów o nazwie Jenny Lemons. Najlepiej znana jest z ekscentrycznych, kolorowych spinek do włosów, wykonanych z alternatywy roślinnej dla konwencjonalnego plastiku ropopochodnego.
Projektuje produkty, sprzedając je bezpośrednio na swojej stronie internetowej oraz hurtowo około 1500 niezależnym sklepom detalicznym w USA i za granicą. A wszystkie spinki do włosów mają motyw kulinarny.
Jeśli chcesz nosić w włosach tęczową botwinę, puszkę sardynek lub danie gotowe, Lennick ma taką spinkę, choć bestsellerem firmy jest truskawka.
"Są to małe, przystępne luksusy, które dodają odrobinę uroku i zabawy", mówi Lennick.
Firma, która wzięła swoją nazwę od pseudonimu Lennick z czasów studiów jako DJ, nie zaczynała jako marka akcesoriów.
Pochodząca z Minnesoty Lennick, z ponad sześcioma latami nauki w szkole artystycznej, rozpoczęła działalność w 2015 roku jako linia odzieży o tematyce kulinarnej, drukowana ręcznie, z siedzibą w modnej dzielnicy Mission w San Francisco.
Rozwinęła działalność, otwierając stacjonarny sklep w okolicy w 2018 roku, sprzedając swoje ubrania wraz z produktami innych artystów.
Ale sklep okazał się wyczerpujący – koszty zatrudnienia były wysokie, czynsz stale rósł, a ruch pieszych nigdy nie powrócił po pandemii. Zamknęła go pod koniec 2023 roku, z długiem w wysokości 90 000 USD (66 000 funtów).
Przejście na akcesoria do włosów rozpoczęło się rok wcześniej, kiedy Lennick, sprzedając swoje ubrania na targach rękodzieła, poznała sprzedawcę spinek do włosów, który podzielił się kontaktem do fabryki w Chinach. Lennick zaczęła produkować własne – oczywiście o tematyce kulinarnej – a sprzedaż online szybko przewyższyła sprzedaż ubrań.
"One [spinki do włosów] utrzymywały sklep przy życiu", mówi, i były oczywistą przyszłością.
Studio Lennick dziś to pokój na dole w jej domu w jednej z odległych dzielnic San Francisco. Lennick szkicuje spinki na swoim tablecie, wybiera ich kolory z biblioteki próbek i wysyła projekty do swojej wieloletniej chińskiej fabryki, która produkuje prototyp.
Jej styl, wyjaśnia, sprowadza jedzenie do jego istoty i rzadko używa więcej niż trzech kolorów, aby ułatwić noszenie. Obserwuje również trendy kulinarne – spinka z puszką sardynek jest popularna, ponieważ ryby w puszce są teraz na czasie.
Dodaje projekty inspirowane porami roku i uroczystościami, w tym spinkę do włosów o smaku dyniowej latte, która zadebiutowała jesienią.
Jenny Lemons ma obecnie trzech pełnoetatowych pracowników – Lennick, jej męża jako dyrektora operacyjnego oraz kierownika operacji, a także współpracowników, którzy pomagają we wszystkim, od prognozowania zapasów po media społecznościowe, gdzie Instagram jest kluczowy.
Przychody osiągnęły 2 mln USD w zeszłym roku, w porównaniu z 1,7 mln USD w 2024 roku. I firma, jak mówi, jest rentowna.
Partia 31 000 spinek – największa do tej pory – niedawno przepłynęła Pacyfik do centrum realizacji zamówień w Missouri, które obsługuje jej zamówienia. Około 60% sprzedaży to sprzedaż hurtowa, a reszta to sprzedaż online.
Niedawne badanie jej klientów wykazało, że większość z nich ma od 25 do 45 lat, a około 30% pracuje w edukacji lub opiece zdrowotnej. Niektórzy noszą spinki, aby upiększyć mundury medyczne, mówi.
Moda inspirowana jedzeniem przeniknęła z luksusowych domów mody, takich jak Dolce & Gabbana, które przyjęły ją pod koniec ostatniej dekady, mówi Lorynn Divita, profesor nadzwyczajny projektowania i handlu odzieżą na Uniwersytecie Baylora w Teksasie.
Dodaje, że spinki Jenny Lemons trafiają w "słodkie miejsce" – dając ludziom możliwość spróbowania trendu modowego w cenie prezentowej (duża spinka do włosów kosztuje 24 USD na stronie internetowej).
Divita mówi również, że Lennick podjęła kilka inteligentnych decyzji, tworząc filmy pokazujące, jak nosić i stylizować spinki, a także promując je jako produkowane w Chinach w sposób zrównoważony i etyczny. "To przemawia do demografii, która lubi pokazywać swoje wartości poprzez zakupy", mówi.
Po drugiej stronie Atlantyku Beki Gowing, wykładowca przedsiębiorczości modowej na Uniwersytecie Sztuk w Londynie, mówi, że Lennick "stworzyła bardzo silny biznes".
"Naprawdę rozumie swoją markę i to widać w sposobie, w jaki jest prezentowana", dodaje Gowing.
Chciałaby jednak, aby firma była bardziej transparentna w kwestii swoich deklaracji dotyczących ochrony środowiska.
Octan celulozy, z którego wykonane są spinki, pochodzi z celulozy pozyskiwanej z miąższu drzewnego lub bawełny. Ale jest to nadal półsyntetyczny rodzaj plastiku, ze względu na sposób, w jaki naturalny materiał jest modyfikowany chemicznie.
Lennick zauważa, że octan celulozy ma korzyści dla środowiska w porównaniu z konwencjonalnym plastikiem, takie jak biodegradowalność w określonych warunkach. I mówi, że firma pracuje nad tym, aby bardziej podkreślić standardy pracy, do których produkowane są spinki.
Biznes Lennick stoi również przed wieloma wyzwaniami.
Próbuje absorbować cła Trumpa na towary z Chin, zamiast przerzucać koszty na klientów, co zmniejsza jej marże i zmusza do bardziej strategicznego podejścia do wysyłki i zapasów.
"To gra liczb... jeśli podniesiemy nasze ceny, nie będziemy w stanie sprzedać tak wielu spinek do włosów, co również wpłynie na nasz zysk", mówi Lennick.
Przeniesienie produkcji do kraju nie wchodzi w grę – nie znalazła fabryki octanu celulozy o dużej wydajności w USA, a i tak prawdopodobnie podniosłoby to ceny.
Są też podróbki produkowane przez chińskie firmy. Chociaż konkurencja jest wolna w tworzeniu spinek do włosów o tematyce kulinarnej, kopiowanie jej konkretnych wzorów – które są opatentowane – to inna sprawa.
Po tym, jak jej matka zauważyła, co wydawały się być dokładnymi replikami w łańcuchu domów towarowych w Minnesocie, Lennick pozwała. Już rozliczyła się w jednej sprawie z innym dużym sprzedawcą detalicznym na kwotę 45 000 USD.
I płaci komuś za patrolowanie Internetu i wysyłanie listów z wezwaniem do zaprzestania. "Gramy w kotka i myszkę tak bardzo, jak możemy", mówi.
Trendy modowe przemijają. Lennick co roku jest wdzięczna, gdy widzi, że spinki do włosów są nadal modne.
Ale wie, że do długoterminowego przetrwania potrzebuje czegoś więcej niż tylko nowatorskich spinek, dlatego dodała inne produkty o tematyce kulinarnej, w tym czapki, skarpetki i kolczyki. Ale ubrania są wykluczone – rozmiary są zbyt skomplikowane.
Waha się, aby oddalić się od tematyki kulinarnej. Inne marki spinek do włosów prowadzone przez artystów skupiają się już na słodkich zwierzętach i wzorach w kratkę. "Wyrobiliśmy sobie markę jako osoby tworzące zabawne spinki kulinarne", mówi.
Lennick planuje zwiększyć przychody o 30% w tym roku, co, jak mówi Divita, jest ambitne. Firma prowadzi rozmowy z krajowym łańcuchem artykułów gospodarstwa domowego na temat zaopatrzenia w spinki – wcześniej pojawiały się w innych łańcuchach, takich jak Urban Outfitters.
Takie transakcje hurtowe często mają ścisłe wymagania i wymagają głębokich rabatów, co może być wyzwaniem dla małych firm, mówi Lennick, ale większy zasięg jest kuszący.
Oprócz tego współpraca z markami – gdzie Jenny Lemons może stworzyć specjalną edycję spinki do włosów dla kampanii promocyjnej innej firmy – to rosnący obszar.
Ponowne otwarcie stacjonarnego sklepu w najbliższym czasie nie jest planowane.
Reflektując nad swoim sukcesem, Lennick zauważa, że włożyła w to pracę – jedyną pomocą finansową, jaką kiedykolwiek otrzymała, były pożyczki bankowe.
I choć przyznaje, że nieco się sprzedała jako artystka, komercjalizując się, utrzymuje swoją rodzinę i może być kreatywna. "I to jest w porządku", mówi.
Dyskusja AI
Cztery wiodące modele AI dyskutują o tym artykule
""Naprawdę rozumie swoją markę i widać to w sposobie, w jaki jest prezentowana", dodaje Gowing."
Divita mówi również, że Lennick podjęła kilka mądrych kroków z filmami pokazującymi, jak nosić i stylizować spinki, a także promując je jako produkowane w sposób zrównoważony i etyczny w Chinach. "To przemawia do demografii, która lubi pokazywać swoje wartości poprzez zakupy", mówi ona.
Po drugiej stronie Atlantyku Beki Gowing, wykładowczyni przedsiębiorczości w dziedzinie mody na University of the Arts London, mówi, że Lennick "zbudowała bardzo silny biznes".
"Lennick zauważa, że octan octanu celulozy ma korzyści dla środowiska w porównaniu z konwencjonalnym plastikiem, takie jak biodegradowalność w określonych warunkach. I mówi, że firma pracuje nad tym, aby bardziej podkreślić standardy pracy, zgodnie z którymi produkowane są spinki."
Ale chciałaby, aby firma była bardziej transparentna w kwestii swoich twierdzeń dotyczących środowiska.
Octan octanu celulozy, z którego wykonane są spinki, pochodzi z celulozy pozyskiwanej z masy drzewnej lub bawełny. Ale jest to nadal półsyntetyczny i rodzaj plastiku, ze względu na sposób, w jaki naturalny materiał jest chemicznie modyfikowany.
""To gra liczbowa... jeśli podniesiemy ceny, nie będziemy w stanie sprzedać tylu spinek do włosów, co wpłynie również na nasz zysk", mówi Lennick."
Biznes Lennick boryka się również z własnymi przeciwnościami.
Próbuje ona wchłonąć cła Trumpa na towary chińskie, zamiast przekazywać koszty klientom, co zaciska jej marże i zmusza ją do bardziej strategicznego podejścia do wysyłki i zapasów.
"Po tym, jak jej matka zauważyła, co wyglądało na dokładne repliki w łańcuchu sklepów w Minnesocie, Lennick pozwała. Już rozstrzygnęła jedną sprawę za 45 000 dolarów przeciwko innemu dużemu sprzedawcy detalicznemu."
Przeniesienie produkcji do USA nie jest opcją - nie znalazła fabryki octanu octanu celulozy o dużej wydajności w USA i prawdopodobnie podniosłoby to ceny zbyt bardzo.
Pojawiają się również podróbki produkowane przez chińskie firmy. Chociaż konkurenci mogą produkować spinki do włosów o tematyce jedzenia, kopiowanie jej konkretnych projektów - które są opatentowane - to inna sprawa.
"Trendy modowe zblakną. Co roku Lennick z ulgą widzi, że spinki do włosów są nadal w trendzie."
I płaci kogoś, aby patrolował Internet i wysyłał listy z wezwaniem do zaprzestania działalności. "Gramy w grę whack-a-mole tak bardzo, jak tylko możemy", mówi ona.
"Niechętnie odchodzi od tematyki jedzenia. Inne marki spinek do włosów prowadzone przez artystów koncentrują się już na słodkich zwierzętach i wzorach w kratkę. "Nazwa, którą wywalczyliśmy sobie, to zabawne spinki o tematyce jedzenia", mówi ona."
Ale wie, że potrzebuje więcej niż tylko nowości, aby przetrwać długoterminowo, dlatego dodała inne produkty o tematyce jedzenia, takie jak czapki, skarpetki i kolczyki. Ale odzież to twarde "nie" - rozmiary są zbyt skomplikowane.
"Takie umowy hurtowe często wiążą się ze ścisłymi wymaganiami i wymagają głębokich rabatów, co może być trudne dla małych firm, mówi Lennick, ale większy zasięg jest kuszący."
Lennick ma na celu wzrost przychodów o 30% w tym roku, co jest ambitne, mówi Divita. Firma prowadzi rozmowy z ogólnokrajową siecią sklepów z artykułami gospodarstwa domowego na temat zaopatrzenia w jej spinki - wcześniej pojawiała się w innych sieciach, takich jak Urban Outfitters.
"Ponowne otwarcie fizycznego sklepu w najbliższym czasie nie jest na tapecie."
Obok tego współprace związane z marką - gdzie Jenny Lemons mogłaby stworzyć specjalną edycję spinki do włosów dla kampanii promocyjnej innej firmy - to rosnący obszar.
Werdykt panelu
Brak konsensusuOdnosząc się do swojego sukcesu, Lennick zauważa, że ciężko pracowała - jedyną pomocą finansową, jakiej kiedykolwiek potrzebowała, były kredyty bankowe.
Jenny Lemons to studium przypadku modelu "pivot-to-margin". Porzucając biznes odzieżowy o wysokich kosztach stałych i niskich marżach, a przechodząc do akcesoriów o wysokich marżach i niskiej wadze, Lennick skutecznie zoptymalizowała swoją ekonomię jednostkową. Jednak zależność od jednej chińskiej fabryki i strategia litigating IP typu "whack-a-mole" tworzą znaczne ryzyko ogona. Przy 60% przychodów z hurtowych jest narażona na "squeeze detaliczny" - gdzie nabywcy z dużych sklepów domagają się głębokich rabatów, które niszczą rentowność niszowych marek. Skalowanie do 30% wzrostu przy jednoczesnym wchłanianiu ceł jest niepewną równowagą; bez dywersyfikacji architektury produktu poza nowościami o tematyce jedzenia ryzykuje osiągnięcie sufitu, gdy trend na spinki do włosów nieuchronnie wygasa.
I choć przyznaje, że może trochę się skomercjalizowała jako artystka, wspiera swoją rodzinę i może być kreatywna. "I to jest w porządku", mówi ona.